Dmitrij Klimenko wprowadza ostatnie szlify w nowym klubie nocnym, który znajduje się w parku Vake w Tibilisi. Lokal ma przyciągnąć dziesiątki tysięcy zdezorientowanych rodaków Rosjan, ale także Białorusinów i Ukraińców, którzy uciekli w ostatnich tygodniach do Gruzji.

Klimenko, który ma doświadczenie w prowadzeniu tego typu obiektów - w swoim rodzinnym Nowosybirsku prowadził siedem takich lokali - 7 marca opuścił Rosję w obawie o pogarszający się polityczny klimat w kraju.

Reklama

80 tys. imigrantów

Rząd Gruzji szacuje, że ok. 80 tys. Rosjan, Białorusinów i Ukraińców znalazło schronienie w tym kaukaskim kraju, liczącym zaledwie 4 mln mieszkańców. Ok. 20-25 tys. przybyłych do Gruzji pracuje w branży IT, a ok. 30 tys. to obywatele Rosji, którzy uciekli w momencie, gdy Putin rozpoczął inwazję na Ukrainę. Wiele osób, szczególnie w ostatnim czasie, przybyło również z Białorusi i Ukrainy.

Odkąd rosyjskie władze zaostrzyły kontrolę nad internetem, międzynarodowe sankcje uderzają w kraj, a zagraniczne firmy pakują walizki, imigranci zajmujący się IT nie widzą wielu perspektyw w Rosji. Exodus pracowników następuje w momencie, gdy takie rosyjskie firmy, jak internetowy gigant Yandex, zmagają się z pogłębiającą się cenzurą sieci, brakami kluczowych części oraz utratą klientów za granicą.

„Cały świat walczy o przyciągnięcie takich ludzi”

Informatycy przenieśli się do sąsiednich krajów, takich jak Armenia i Kazachstan, ale także Turcja, Dubaj czy Izrael. Z kolei Stany Zjednoczone chcą ich przyciągnąć ułatwieniami wizowymi.

Młodzi, wykształceni i samodzielni finansowo specjaliści IT są imigrantami, o których walczą wielkie technologiczne huby pokroju Berlina, Lizbony czy Londynu, wydając krocie na zachęty. Tymczasem osiedlenie się informatyków z Rosji daje małej Gruzji wielkie możliwości gospodarcze. Gruzja to mały kraj z liberalnym systemem podatkowym.

„Cały świat walczy o przyciągnięcie takich ludzi” – uważa były szef gruzińskiego banku centralnego Giorgi Kadagidze. Uważa on, że Gruzja powinna pozycjonować się jako bezpieczna przystań, gdzie nie ma represyjnych reżimów, gdzie istnieje silny sektor finansowy, plaże, góry, ciepły klimat oraz dobra kuchnia. „Możemy być Portugalią Wschodu” – dodaje.

Kadagidze sądzie jednak, że tak się nie stanie. Imigranci zaraz po tym, jak uzyskują odpowiednie wizy i dokumenty, ruszają dalej w świat. Dodatkowo nie pomagają sami Gruzini, którzy ucierpieli z powodu wcześniejszej inwazji Rosji na ich kraj i teraz są podejrzliwi wobec rosyjskich imigrantów.

Czy Gruzja wykorzysta szansę?

W opinii byłego szefa gruzińskiego banku centralnego obecnemu rządowi brakuje woli, aby stworzyć odpowiednie środowisko zachęcające imigrantów do pozostania. Podobnie jak obecny rząd nie był w stanie zabezpieczyć Gruzji statusu kandydata do UE, który otrzymały Ukraina i Mołdawia. Zresztą porażka w tej ostatniej kwestii doprowadziła do jednych z największych protestów w postsowieckiej historii Gruzji.

W ubiegłym miesiącu Parlament Europejski skrytykował gruziński rząd za ograniczanie wolności mediów, reformę sądownictwa oraz naruszanie wolności obywatelskich. Chodzi m.in. o byłego prezydenta kraju Micheila Saakaszwili, który obecnie przebywa w szpitalu podczas odbywania kary pozbawienia wolności. Jego zwolennicy uważają, że wyrok w tej sprawie był polityczny.

Przeciwnicy gruzińskiego rządu oskarżają go również o próbę przypodobania się Moskwie. Levan Davitashvili, minister gospodarki i rozwoju zrównoważonego uważa, że tego rodzaju krytyka jest niesprawiedliwa i wynika z pobudek politycznych. Gruzińskie służby bezpieczeństwa prześwietlają rosyjskich imigrantów pod kątem agentury i wprowadzonych sankcji - wyjaśnia Davitashvili – podczas gdy rząd powołał specjalną grupę zadaniową mającą pomóc firmom i przedsiębiorcom osiedlanie się w kraju i przejście przez urzędowe procedury.

Gruziński rząd prowadzi również rozmowy mające na celu przyciągnięcie kilku międzynarodowych firm technologicznych, które chcą zakończyć działalność w Rosji – dodaje minister.

Dmitrij Klimenko, właściciel klubu nocnego, przyznaje, że zarejestrowanie się w bazie przedsiębiorców zajęło mu zaledwie 15 minut.

Napływ rosyjskich imigrantów jest „bardzo ważny dla Gruzji, gruzińskiej gospodarki oraz transformacji cyfrowej kraju” – ocenia Davitashvili. Inne korzyści, takie jak niskie podatki dochodwe, specjalny podatek od przedsiębiorstw wynoszący 5 proc, kultura i język podobne do rosyjskich – były obecne w Gruzji zanim rozpoczęła się wojna w Ukrainie – podkreśla minister.

Jeśli chodzi o status kandydata do UE, to kwestia ta jest przedmiotem stałego niezadowolenia dla rządu, biorąc pod uwagę fakt, że Gruzja wyprzedza Mołdawię i Ukrainę pod względem większości kryteriów członkowskich do Unii – wskazuje Davitashvili.

Część imigrantów pojedzie dalej

Pewne przeszkody dla rosyjskiego boomu technologicznego w Gruzji mają niewiele wspólnego z polityką rządu w Tibilisi. Z jednej strony wielu Rosjan przyjechało tam, ponieważ mogli to zrobić bez konieczności starania się o wizę. Niemniej od początku planowali wyjechać stamtąd tak szybko, jak tylko uzyskają niezbędne dokumenty.

20-letni Kostja Ameliczew opuścił Moskwię 4 marca w obawie, że zostanie powołany do wojska. Teraz kończy zdalnie studia. Opłacanie rachunków umożliwia mu jego start-up, który razem z nim trafił do Tbilisi. Ameliczew spodziewa się jednak, że jak już skończy studia, to przeniesie się w inne miejsce.

Władysław Miedzijanski w Tiblisi pracuje dla tej samej szwedzkiej firmy, dla której pracował w Moskwie. 25-latek nie jest pewien, czy za trzy lata wciąż będzie w tym samym miejscu, ale obecnie cieszy się, że jego podatki trafią do gruzińskiej kasy, a nie do „ludobójczego” reżimu w jego własnym kraju.

Gruzini są podejrzliwi wobec Rosjan

Jednak niektórzy rosyjscy imigranci mogą jeszcze wrócić do Rosji. Jeden ze starszych dyrektorów w rosyjskiej firmie IT stwierdził, że część pracowników już wraca do kraju, ponieważ poczuli, że początkowe skutki wojny ustępują. A nie każdy w Gruzji wita rosyjskich imigrantów z otwartymi ramionami.

„To realny problem, ponieważ nie wiemy, co ci ludzie robili w Rosji” – ocenia Micheil Ambukadze, 30-letni pracownik IT z Gruzji.

Tymczasem stawki najmu mieszkań w Tibilisi wzrosły w ciągu roku o 101 proc. – wynika z danych TBC Banku. Za główny powód tak dużych wzrostów uważa się Rosjan, nawet jeśli dużą rolę odegrał efekt niskiej bazy.

Zurab Eristavi z Rentals, firmy zajmującej się najmem, relacjonuje, że otrzymał 500 zapytań do Rosjan w ciągu miesiąca od wybuchu wojny w Ukrainie. Odpowiedział tylko na jedno zapytanie – pochodzące od powracającego do kraju Gruzina.

Jest za wcześnie, aby oceniać, jak wpływ na Gruzję w długim terminie będzie miała rosyjska imigracja – uważa Koba Gvenetadze, obecny szef gruzińskiego banku centralnego.

Istnieją krótkoterminowe wskaźniki świadczące o wzrostach. Przekazy od Rosjan tylko w maju wzrosły 10-krotnie. Wartość rosyjskich depozytów bankowych od końca lutego do końca maja zwiększyła się o 25 mln dol., zaś wartość wszystkich depozytów w kraju wzrosła o 192 mln dol.

Jednym z efektów netto było wzmocnienie rosyjskiej waluty i salda obrotów bieżących. Ale jeśli powracający etniczni Gruzini zostaną w dłuższym terminie, to „reszta imigrantów prawdopodobnie na pewnym etapie opuści kraj” – uważa Gvenetadze. „Pytanie brzmi: kiedy? Nie znamy na nie odpowiedzi” – dodaje szef banku centralnego.