Robotyzacja i automatyzacja postępują, a sztuczna inteligencja coraz częściej zastępuje ludzi w różnych czynnościach. Zapominamy o tym, żyjąc w pośpiechu, a widać to gołym okiem: gdy płacimy za zakupy w samoobsługowej kasie, korzystamy z Siri czy nawigacji w smartfonie, inwestujemy za pośrednictwem robo-doradcy.

Postępująca komputeryzacja i automatyzacja na razie zabija pojedyncze zawody – dzieje się tak od dekad. Ale za chwilę może po prostu zacząć zabijać etatową pracę. Wraz z postępem technologicznym rośnie przewaga pracodawców nad pracownikami i wydaje się, że nadal tak się będzie działo.

Jeff Wald, autor książki „The End of Jobs: The Rise of On-Demand Workers and Agile Corporations” („Koniec zatrudnienia. Wzrost znaczenia pracowników na żądanie i sprawnych korporacji” – tłum. red.) uważa, że w takich okolicznościach – wobec rozpędzającej się czwartej rewolucji przemysłowej – koniec pracy na etacie jest nieunikniony.

Nadchodzi era pracy na żądanie

Jednocześnie, jak przekonuje Wald, nie oznacza to końca pracy w ogóle. Pojawiają się ważne pytania o to, jak przygotować rynek pracy do tej zmiany, jak na nowo ułożyć stosunki na linii pracodawca – pracobiorca, jak stabilizować społeczeństwo w regionach czy okresach, w których pracy – przed dłuższy bądź krótszy czas – nie będzie. Jaka w ogóle jest przyszłość pracy zarobkowej i całej gospodarki po tym, jak praca etatowa przestanie istnieć?

Reklama

Książka Walda nie jest długa (nieco ponad 200 stron), ale dobrze zaplanowana. Mieści się w niej i krótka historia pracy ludzkiej, i diagnoza tego, gdzie jesteśmy, i wizja tego, dokąd zmierzamy. Z jego analizy wynika, że przed rządami i firmami stoją wielkie wyzwania. „Równowaga na rynku pracy została bardzo poważnie zachwiana. Społeczeństwa i państwa jako całości muszą przebudować kontrakt społeczny związany z pracą, by znaleźć nową równowagę. Znajdujemy się bowiem w przededniu wielkiej rewolucji związanej z robotyzacją i sztuczną inteligencją. Zmiany, które widzieliśmy w ostatnich latach, to był tylko wstęp” – to chyba najważniejszy i najwięcej mówiący cytat z książki Walda.

Przedsiębiorca zwraca uwagę, że wraz z nadejściem każdej poprzedniej rewolucji gospodarczej – związanej z pojawieniem się pary, elektryczności czy komputerów – radykalnie zmieniały się stosunki na linii pracodawca – pracobiorca i to zawsze na niekorzyść tego drugiego. „Za każdym razem społeczeństwa znajdowały odpowiedź na pogłębienie tej nierównowagi, a to pod postacią związków zawodowych, a to innych regulacji. Nie inaczej będzie w trakcie czwartej rewolucji przemysłowej. Pracodawcy, czyli posiadacze kapitału, znów zwiększą swoją przewagę, a społeczeństwa jako całość będą musiały znaleźć odpowiedź na pytanie, jak tę przewagę zniwelować” – podkreśla Wald.

Wizja przyszłego rynku pracy według Walda jest zawarta w tytule książki. „Gdy mówię o nadejściu ery pracy na żądanie, to nie oznacza, że wszyscy będziemy kierowcami Ubera. Gdy mówię o zwinnych korporacjach, to nie mówię o firmach, które mają dosłownie zero pracowników etatowych, lecz o takich, które będą elastyczne w zakresie polityki zatrudnienia, wrażliwszej na to, co dzieje się na rynku i w biznesie. Już w najbliższej przyszłości będzie wyraźnie widać zmiany i to boleśniejsze dla pracowników niż dla pracodawców, bo oni już zrobili kilka małych kroków w tym kierunku” – podkreśla Wald. „Już od 40 lat wiadomo, że niemal nikt nie będzie robił tego samego przez całe życie. Czasy dożywotniej, ciepłej posady, koronowanej złotym zegarkiem i bogatym pakietem emerytalnym, odeszły w zapomnienie. Powoduje to splot czynników, takich jak kapitalizm, globalizacja i informatyzacja” – dodaje.

Zdaniem Walda w nadchodzących latach będzie rosło znaczenie pracy na żądanie – to zjawisko nazywa konwergencją. A firmy będą coraz sprawniejsze w zakresie zatrudnienia, stosując coś, co autor „The End of Jobs” określa mianem Total Talent Management (całościowe zarządzanie talentami – tłum. red.). „Przedsiębiorstwa coraz częściej będą postrzegały dostarczycieli pracy jako aktywa. I jeszcze większą wagę niż w przeszłości będą przywiązywały do kosztów pracy. Tej zmiany nie da się zatrzymać, bo ona wynika z kierunku, w którym zmierza świat i globalna gospodarka. Wszyscy gracze – pracodawcy, pracownicy, państwa – będą się musiały dostosować” – tłumaczy Wald. Jego zdaniem większość rewolucyjnych zmian dotknie rynek pracy w ciągu 15 lat.

Wald uważa, że praca będzie coraz bardziej rozdrobniona. Nie będzie polegała na stanowiskach tylko zadaniach do realizacji przez jednostki lub grupy. Menedżerowie będą zarządzali nie jedną dużą organizacją, a szeregiem grup albo wybranymi projektami.

Za 20-40 lat nie będzie 15 proc. zawodów, które są teraz. Najbardziej poszkodowane będą branże transportowa i spożywcza.

W dalszej przyszłości coraz większą rolę w realizacji zadań odegra sztuczna inteligencja, która wybierze dostępnych w danym momencie pracowników do grup realizujących poszczególne zadania. Według Walda to nie oznacza, że wszyscy będą freelancerami i że za 50 lat nie będzie połowy znanych nam zawodów. „Tego typu złowieszcze prognozy zazwyczaj się nie sprawdzają, ale kierunek, który prezentują jest właściwy” – przyznaje autor książki. „Za 20-40 lat nie będzie około 15 proc. zawodów, które są teraz. Najbardziej poszkodowane będą takie branże, jak transportowa czy spożywcza. Ale pojawią się inne, związane z robotyzacją i upowszechnianiem zastosowań AI. Generalnie będzie coraz więcej zawodów nie odtwórczych, a twórczych, wymagających od ludzi wspięcia się na szczyty kreatywności” – podkreśla Wald. „To wszystko doprowadzi do pojawienia się społeczeństwa, w którym coraz więcej potrzeb będzie zaspokajanych w coraz lepszy sposób, przy coraz niższym koszcie” – dodaje.

Autor przypomina jednak, że tego rodzaju, epokowe zmiany na rynku pracy nie przebiegają łagodnie, czego uczy tego historia. Jego zdaniem podobnie będzie i tym razem. „Zobaczymy niepokoje społeczne związane ze znikaniem wielu popularnych zawodów w wyniku postępującej robotyzacji. Zobaczymy też różne nowatorskie rozwiązania w ramach polityki społecznej, jak np. dochód podstawowy” – twierdzi Wald.

Autor omawianej książki ostrzega przed rozwojem nowych technologii, czyli robotyki i AI, w niepożądanym kierunku. „Przed nami nie tylko jeden scenariusz przyszłości. I to nie jest tak, że ja go znam i przedstawiam w swojej książce. Przyszłość jest nieznana, a scenariusze są różne. Scenariusz negatywny, związany z rozwojem nowych technologii, to scenariusz Skynet (znany z filmów o Terminatorze – przyp. autora), zakładający eksterminację lub zniewolenie ludzkości. Scenariusz pozytywny to scenariusz Rosie Jetson (znany z filmów animowanych „Jetsonowie” – przyp. autora), w którym Ziemia zmienia się w hi-techową krainę mlekiem i miodem płynącą” – ostrzega Wald.

Eksperckie eseje w bonusie

W książce Walda czytelnik znajdzie ciekawy bonus. A nawet kilkanaście – pod postacią krótkich esejów, które wyszły spod pióra ekspertów, naukowców, analityków. Wszyscy biorą udział w konkursie The Future of Work Prize (Nagroda Przyszłość Pracy – tłum. red.). W esejach autorzy przedstawiają swoją wizję rynku pracy w roku 2040. Ten z nich, który – jak się okaże po sprawdzeniu w roku 2040 – miał najtrafniejszą prognozę, odbierze nagrodę w wysokości 10 mln dolarów. Wśród autorów znaleźli się m.in.: Andrew Stern – prezydent Service Employees International Union; Bruce Morton – główny strateg Allegis Global Solutions; Carl Camden – były prezes Kelly Services; Cindy Olson – była szefowa HR w koncernie Enron; David Fano – prezes firmy Teal; Gene Holtzman – założyciel Talent Tech Labs; Johnny C. Taylor, Jr. – szef Society for Human Resource Management; Michael Bertolino – partner w firmie doradczej E&Y; Michael Johnson – były szef HR w UPS.

Wielką zaletą książki „The End of Jobs” jest oparcie przez Walda wszelkich prognoz na historii, twardych danych i pojawiających się trendach. Ważna jest także jego autonomia myślenia. Można stwierdzić, że jest jednym z niewielu ludzi na świecie, którzy w tak kompleksowy sposób podchodzą do kwestii pracy i którzy w tak nieszablonowy sposób myślą o jej przyszłości. A sama książka jest bardzo dobrze napisana, czyta się ją jak skrzyżowanie podręcznika do socjologii z powieścią historyczną i dobrym, wizjonerskim SF.

Książka Walda zebrała świetne recenzje w amerykańskim środowisku biznesowym. „Jeffrey Wald przedstawił wizję tego, jak będzie wyglądał świat pracy w przyszłości, po tym jak roboty i sztuczna inteligencja naprawdę opanują nasze codzienne życie. Jego przemyślenia są tak cenne, że powinny skłaniać liderów w różnych obszarach, z różnych branż, do wdrażania już dziś odpowiednich strategii przygotowujących przedsiębiorstwa na nadejście pracy na życzenie” – podsumował ją Doug Peterson, szef S&P Global. Wypada się pod takim podsumowaniem podpisać.

Piotr Rosik

Źródło nieznane