Aby utrzymać się na fali cyfrowego tsunami, potrzebny jest dziś cały zestaw zaawansowanych kompetencji, które zagwarantują pracującym Polakom bezpieczną, stabilną i satysfakcjonującą przyszłość na rynku pracy. W raporcie OECD pt. „Future of Education and Skills 2030” przedstawione zostały trzy główne obszary kompetencji przyszłości, zwane – korzystając z terminologii współczesnego biznesu – kompetencjami 4.0, które staną się standardem na polskim rynku pracy w perspektywie kilku najbliższych lat. Są to: umiejętności poznawcze (czyli kognitywne), pozwalające na – jak to określił znany futurolog Alvin Toffler – „uczenie się nowych rzeczy i oduczanie starych”, umiejętności społeczne, zwane również kompetencjami miękkimi, umożliwiające efektywną kooperację i zarządzanie zespołem, oraz kompetencje cyfrowe, związane z obsługą nowych technologii i gotowością do współpracy z rozwiązaniami z zakresu AI .
Choć wydawać by się mogło, że w trzeciej dekadzie XXI w. świadomość znaczenia kompetencji cyfrowych jest już absolutnie powszechna, Polska wciąż zajmuje w Europie trzecią lokatę od końca w DESI (Digital Economy and Society Index), ustępując miejsca jedynie Bułgarii i Rumunii. Jak pokazują dane Eurostatu, tylko 21 proc. Polaków może poszczycić się ponadpodstawowymi umiejętnościami cyfrowymi, podczas gdy średnia dla krajów UE jest prawie dwukrotnie wyższa . Niewiele lepiej wypadamy pod względem umiejętności rozwiązywania problemów, które na poziomie ponadpodstawowym opanował tylko co drugi dorosły Polak (dokładnie 47 proc., co plasuje nas na 21. miejscu w całej Europie).
Reklama
W obliczu postępującej transformacji cyfrowej, popularyzującej pracę projektową, kluczowa staje się też dobra komunikacja, rozumiana jako sprawne porozumiewanie się w interdyscyplinarnych zespołach projektowych, z wykorzystaniem nowoczesnych technologii informacyjno-komunikacyjnych. Tu też nie mamy się niestety czym pochwalić – kompetencje komunikacyjne na poziomie ponadpodstawowym opanowało tylko 58 proc. Polaków, co w porównaniu np. ze Skandynawią, w której posiada je już ponad 80 proc. obywateli, jest wynikiem co najwyżej przeciętnym. Co ważne, sprawna komunikacja w dobie dojrzałej rewolucji cyfrowej przedsiębiorstw to także gotowość do porozumiewania się i współpracy z maszynami, co wydaje się prawdziwym wyzwaniem w procesie rozwoju firm w kierunku przemysłu 4.0.
W okresie pandemii COVID-19 implementacja innowacji technologicznych, w tym automatyzacji procesu produkcji, wyraźnie przyspieszyła. Dane Międzynarodowej Federacji Robotyki pokazały, że w 2020 r. zagęszczenie autonomicznych maszyn przemysłowych w Polsce wzrosło do 52 jednostek na 10 tys. pracowników. Przekłada się to na restrykcyjną politykę personalną firm – aż 68 proc. polskich przedsiębiorców przewiduje, że – ze względu na postępującą robotyzację – w najbliższym czasie dojdzie w ich zakładach do kolejnych cięć kadrowych, a co piąty z Polaków (18 proc.) zna już osobiście pracownika, którego stanowisko zostało w ostatnim czasie w pełni zautomatyzowane, a etat – zredukowany.
Ponadto zapoczątkowana w okresie pandemicznych obostrzeń praca zdalna wyraźnie pokazała też, że polskim pracownikom wciąż brakuje kompetencji transformatywnych, czyli samosterowności i umiejętności samodzielnego organizowania czasu pracy i powierzonych im zadań, a w dłuższej perspektywie – także zarządzania własną trajektorią zawodową. Jak dowiodły badania DELab UW – aż 48 proc. ankietowanych pracowników firm sektora finansowego miało w okresie pandemii trudności z organizacją dnia pracy i wyznaczeniem granic pomiędzy życiem zawodowym a prywatnym .
Warto też pamiętać, że ze względu na zmianę specyfiki wykonywanych projektów zdigitalizowany rynek nie szuka już ekspertów o wąskich kompetencjach dziedzinowych, maksymalnie skoncentrowanych na swoich zadaniach, lecz pracowników posiadających wiązki różnorodnych umiejętności – od specjalistycznych przez cyfrowe aż po komunikacyjne, gwarantujące zainicjowanie, zaplanowanie i wreszcie wykonanie pewnego odcinka projektu od A do Z.
Z perspektywy biografii jednostkowej, kluczową kompetencją przyszłości jest dziś – jak określili to eksperci z OECD – umiejętność patrzenia globalnego, całościowego, z uwzględnieniem lokalnego kontekstu i potencjału (globally aware, locally contextualised). I właśnie to dwukierunkowe zakotwiczenie myślenia zarówno na poziomie mikro, poprzez czerpanie z ugruntowanej wiedzy specjalistycznej, jak i spojrzenie na problem z lotu ptaka, wydaje się kluczem do sukcesu na rynku pracy w dobie rewolucji technologicznej 4.0.
Polski pracownik przyszłości AD2022 to sprawczy, samodzielny i odpowiedzialny podmiot, który ma rozwinięte kompetencje specjalistyczne, ale zna też swoją wartość i potrafi przekuć ją w unikatowy zasób na rynku pracy. Era uniwersalnie wykształconych i wyszkolonych pracowników średniego szczebla (tzw. white collars), mogących zająć praktycznie dowolne stanowisko na danym szczeblu struktury biurokratycznej, jest już daleko za nami.
I choć na polskim gruncie nie zaobserwowano dotąd trendu wielkiej rezygnacji pracowników, widzimy wyraźnie dużą rotację, związaną z poziomymi przesunięciami zatrudnionych pomiędzy firmami i branżami. Bez wątpienia możemy też spodziewać się dalszych przetasowań na rynku pracy, a w konsekwencji całkowitej zmiany paradygmatu zatrudnienia. Tym, co bezpośrednio wzmocni pozycję polskich pracowników w tym przełomowym momencie transformacji rynku, będą ich kompetencje, począwszy od umiejętności kognitywnych i analitycznych przez cyfrowe, techniczne aż po kompetencje społeczne, umożliwiające komunikację interdyscyplinarną oraz adaptację do nieustannie zmieniających się warunków pracy. Bo jedyne, czego możemy być pewni w dobie rewolucji technologicznej 4.0, to zmiana, i to ta gwałtowna oraz nieprzewidywalna. Warto więc zawczasu się na nią przygotować. ©℗