Trudne medyczne studia

"Diagności laboratoryjni, tak jak lekarze, kończą trudne medyczne studia, potem wykonują odpowiedzialną pracę. Są profesjonalistami medycznymi, dlatego powinno zarabiać zgodnie z wykształceniem i kompetencjami" – powiedziała PAP prezes KRDL.

Reklama

Dodała, że samorząd diagnostów laboratoryjnych od początku negocjacji w sprawie nowelizacji ustawy o najniższych wynagrodzeniach zasadniczych przedstawiała liczne argumenty, uzasadniające takie zaszeregowanie, wskazując przede wszystkim na poziom wykształcenia i kompetencje tej grupy zawodowej.

Jednocześnie prezes KRDL przypomniała, że diagności w czasie pandemii wykonali miliony testów w kierunku koronawirusa, a teraz "włączają się w jakże potrzebny program profilaktyki dla osób powyżej 40. roku życia".

"Panel badań, który będzie wykonywany nawet u 20 mln obywateli, pozwoli ocenić zdrowie Polaków i zaniedbania w tym obszarze po ubiegłorocznym wygaszeniu profilaktyki. To są dodatkowe zadania dla diagnostów. A przecież nie wiemy, jak rozwinie się pandemia koronawirusa, mówi się o czwartej fali, bo wirus mutuje. Dla diagnostów laboratoryjnych oznacza to kolejne miesiące wytężonej pracy w trudnych warunkach, pod presją czasu. Niskie zarobki nie skłaniają do wytrwania w tak obciążającej pracy" – zauważyła.

Zarobki diagnostów laboratoryjnych

Według nowelizacji ustawy o najniższych wynagrodzeniach diagnosta ze specjalizacją od 1 lipca będzie zarabiał 1,06 średniej krajowej, czyli 5478 zł brutto, a bez specjalizacji 4186 zł brutto, czyli na rękę odpowiednio: 3951 zł i 3026 zł. Specjalizacja trwa od 3 do 5 lat w zależności od dziedziny specjalizacji.

"Ten poziom wynagrodzeń nie zachęca do podejmowania studiów, a w przypadku absolwentów, do dalszego kształcenia i uzyskiwania specjalizacji, za które – inaczej niż lekarze – sami muszą płacić" – zaznaczyła Niewiadomska.

Na rynku brakuje specjalistów

Podkreśliła, że obecnie odczuwalny jest deficyt kadr, a ta sytuacja będzie się pogłębiać.

"W przypadku diagnostów ten niedobór jest szczególnie widoczny w laboratoriach szpitalnych, gdzie powinni pracować głównie specjaliści, ponieważ tam szybka i prawidłowa diagnoza ma szczególnie istotne znaczenie. Tymczasem nabór na wymagające pięcioletnie, jednolite studia magisterskie na kierunku analityka medyczna spada. Brakuje nam wizji jasnej ścieżki rozwoju zawodowego, a płace są kluczowym czynnikiem do tego, aby mieć profesjonalistów w odpowiedniej liczbie i na najwyższym poziomie. To ostatni dzwonek na zmiany filozofii kształtowania strategii rozwoju kadr medycznych w ochronie zdrowia" – ostrzegła prezes KRDL.

Ponadto zwróciła uwagę na to, że diagności laboratoryjni przyłączyli się do protestu pielęgniarek i położnych pod Sejmem wraz z innymi przedstawicielami zawodów medycznych, a mimo tego 15 czerwca Sejm odrzucił poprawki wniesione przez Senat do nowelizacji ustawy o minimalnych pensjach w ochronie zdrowia.

"Propozycja Senatu to kompromis wypracowany wspólnie z wszystkimi samorządami medycznymi uczestniczącymi w Forum Związków Zawodowych. Niestety Sejm odrzucił poprawkę pomimo protestów środowiska" – powiedziała.

Zadeklarowała też, że samorząd diagnostów będzie wspierać akcje protestacyjne, mające na celu bezpieczeństwo zdrowotne i szeroko pojęty interes społeczny.

"Krajowa Izba Diagnostów Laboratoryjnych wraz z samorządami pozostałych zawodów medycznych nadal będzie pracowała nad tym, by nowa siatka płac medyków uwzględniała ich wykształcenie, kompetencje i zakres odpowiedzialności" – podsumowała.