Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw (w których liczba pracujących przekracza 9 osób) w lipcu br. wzrosło o 15,8 proc. r/r, zaś zatrudnienie w przedsiębiorstwach wzrosło o 2,3 proc. r/r, podał Główny Urząd Statystyczny (GUS).

W ujęciu miesięcznym, przeciętne wynagrodzenie wzrosło o 3,4 proc. i wyniosło 6 778,63 zł. Natomiast zatrudnienie w przedsiębiorstwach w ujęciu miesięcznym wzrosło o 0,2 proc. i wyniosło 6 508,3 tys. etatów, podano w komunikacie.

Reklama

Konsensus rynkowy to 13,2 proc. wzrostu r/r w przypadku płac i 2,1 proc. wzrostu r/r w przypadku zatrudnienia.

Dobra kondycja krajowego rynku pracy

Zdaniem analityków ING Banku Śląskiego Rafała Beneckiego i Piotra Popławskiego, kondycja krajowego rynku pracy pozostaje dobra, mimo bardzo wyraźnych sygnałów spowolnienia w innych obszarach.

"Zarówno zatrudnienie jak i płace w lipcu wzrosły powyżej oczekiwań. W ujęciu rdr pracujący w sektorze przedsiębiorstw zwiększyli się o 2,3 (czyli blisko 12tys., konsensus 2,1 proc.), a nominalne wynagrodzenia o 15,8 proc. (konsensus 12,8 proc.)" - przekazali.

Eksperci zastrzegli, że piątkowe dane "w dużej części (prawdopodobnie większości) nie obejmują rozpoczynających pracę w kraju Ukraińców". Przypomnieli, że od wybuchu rosyjskiej agresji zatrudnionych zostało już "blisko 400 tys." Ukraińców.

Ich zdaniem dodatkowym czynnikiem, który mógł podnieść tempo płac, jest obniżka PIT od lipca. Dodali, że możliwe, iż część firm opóźniła wypłatę premii i innym zmiennych elementów wynagrodzeń do lipca, kiedy podatki są niższe.

Analitycy prognozują, że sytuacja "najprawdopodobniej zmieni się na gorsze pod koniec roku, gdy będą ujawniać się kolejne symptomy spowolnienia". "Firmy będą także wstrzymywać się z podwyżkami płac w drugiej połowie 2022 r., bo od stycznia 2023 muszą znacząco podnieść płace minimalne" - dodali.

"Nadal jednak kondycja gospodarki powinna pozostać na tyle dobra, aby firmy mogły nadal przenosić wysokie koszty na finalnych odbiorców" - podkreślili eksperci ING. Wyjaśnili, że "wzrost kosztów pracy (zwłaszcza tych z uwzględnieniem uchodźców) znacząco przekracza wydajność pracy i będzie silnie proinflacyjny". Będzie to - ich zdaniem - szczególnie widać po stronie inflacji bazowej, mocno zależnej od lokalnego popytu i kosztów pracy.

Płace będą rosły wolniej niż inflacja

W kolejnych miesiącach przeciętne wynagrodzenie będzie zapewne rosło wolniej niż inflacja, bo z powodu mniejszego popytu firmy będą mniej skłonne do spełniania żądań płacowych – stwierdzili ekonomiści PKO BP w komentarzu do piątkowych danych GUS.

„Po dwóch miesiącach realnego spadku wynagrodzeń, w lipcu ponownie rosły one szybciej niż inflacja. Przyspieszenie dynamiki płac w porównaniu z czerwcem było konsekwencją jednorazowych wypłat w górnictwie, gdzie roczna dynamika wynagrodzeń wyniosła 81,6 proc.. Po wyłączeniu górnictwa płace w lipcu wzrosły o 14,1 proc. r/r wobec 12,9 proc. w czerwcu, a ich dynamika była dodatkowo wspierana przez wypłaty nagród z okazji Dnia Leśnika i Dnia Energetyka, w wyniku których tempo wzrostu wynagrodzeń w rolnictwie, leśnictwie, łowiectwie i rybactwie oraz energetyce przekroczyło 30 proc. r/r” – stwierdzili ekonomiści PKO BP w komentarzu do danych GUS.

Wskazali, że wśród pozostałych branż jedynie w transporcie oraz kulturze, rozrywce i rekreacji płace rosły szybciej niż w sektorze przedsiębiorstw ogółem. W pozostałych sektorach, w tym w szczególności w przetwórstwie, handlu i budownictwie, tempo wzrostu wynagrodzeń było wyraźnie niższe od inflacji. GUS podał także w piątek, że zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło o 2,3 proc. rdr.

„W ciągu miesiąca liczba etatów w sektorze zwiększyła się o 11,3 tys., powyżej wzorca sezonowego, co GUS wiąże ze zwiększeniem wymiaru etatów i przyjęciami nowych pracowników, w tym sezonowych (widoczne w zakwaterowaniu i gastronomii oraz w budownictwie)” – podano w komentarzu PKO BP.

Ekonomiści tego banku stwierdzili, że lipcowe dane potwierdzają dobrą sytuację na krajowym rynku pracy i wyższa od oczekiwań dynamiki wynagrodzeń nie jest oznaką narastania presji placowej. To po prostu wynik tego, ze sektor przedsiębiorstw obejmuje 6,5 mln z prawie 17 mln pracujących w Polsce, i nadreprezentowane są w nim „ciężkie” sektory przemysłowe, które w lipcu otrzymały jednorazowe premie.

„W naszej ocenie w kolejnych miesiącach przeciętne wynagrodzenie będzie zapewne rosło wolniej niż inflacja. Słabnąca koniunktura ogranicza dotkliwość braków kadrowych, a w otoczeniu gorszego popytu firmy będą mniej skłonne do spełniania żądań płacowych. Pomimo lipcowej poprawy dynamiki realnego funduszu płac dochody z pracy nie będą naszym zdaniem wspierały wzrostu konsumpcji” – ocenili ekonomiści PKO BP.