Kiedy papież mówi o handlu ludźmi…

To go nie rozumiecie.

Trochę tak. Handel niewolnikami to straszna historia, ale sprzed wieków.

To historia mojego życia. Sam byłem porwany, sam byłem niewolnikiem, a teraz próbuję przywrócić do życia ludzi, których udaje się oswobodzić z rąk handlarzy ludźmi.

Jak?

Mamy nieduże 25-osobowe schronisko w Nairobi, miejsce, do którego trafiają młode dziewczyny ze wszystkich stron. Nastolatki, niemal wszystkie mają nie więcej niż 20 lat.

Domyślam się, że to są dramatyczne historie.

Mieliśmy 14-latkę, którą wielokrotnie gwałcono, zmuszono do aborcji, potem znów wykorzystywano ją straszliwie, zaszła w ciążę po raz drugi i miała kolejną aborcję. Wtedy wyskoczyła przez okno, poraniona trafiła do ośrodka, gdzie okazało się, że ma AIDS.

Powiem brutalnie – to horror, ale to się dzieje zbyt daleko stąd, by nas głębiej przejąć.

To się dzieje tutaj, w Polsce, w Europie, wszędzie. Młodym dziewczętom oferuje się świetną pracę, a kończą w domach publicznych. Ale ma pan rację, w Afryce, w Azji to częstsze. To dotyczy 40 mln ludzi.

Treść całego wywiadu można przeczytać w piątkowym weekendowym wydaniu DGP.