Bassil odwiedził we wtorek Paryż i Brukselę, gdzie spotkał się z szefową unijnej dyplomacji Federicą Mogherini; jego podróż do Europy jest wynikiem kryzysu politycznego, który wywołała nagła dymisja libańskiego premiera Saada Haririego, ogłoszona 4 listopada z Rijadu.

"Wszelkie naciski (ze strony Saudyjczyków) miałyby za cel nie tylko Liban (...), ale byłyby również karą dla całego regionu, bo niestabilność w Libanie spowoduje niestabilność regionu" - powiedział Bassil w Paryżu.

Po spotkaniu z libańskim ministrem Mogherini powiedziała, że liczy na to, iż Hariri i jego rodzina wrócą do Libanu "w najbliższych dniach".

Reklama

Wcześniej we wtorek Hariri oświadczył na Twitterze, że wróci do Libanu w ciągu dwóch dni. Dodał, że jego rodzina zostanie "w swoim kraju", w Arabii Saudyjskiej. Hariri, który ma paszporty obu państw, urodził się w Arabii Saudyjskiej.

Mogherini podkreśliła, że Unia będzie utrzymywać ścisłe kontakty z Haririm "poprzez kanały dyplomatyczne UE". Powtórzyła, że Wspólnota w pełni popiera suwerenność i integralność Libanu.

Stanowisko w sprawie libańskiego kryzysu zajął też we wtorek premier Francji Edouard Philippe, który powiedział, że apeluje o to, by Hariri mógł "szybko i swobodnie" wrócić do swego kraju.

Dzień wcześniej szefowa unijnej dyplomacji powiedziała, że UE nie chce "żadnej zewnętrznej ingerencji" w Libanie, i choć nie wymieniła państw regionu wywierających presję na Bejrut, zrobił to za nią minister spraw zagranicznych Niemiec Sigmar Gabriel. Powiedział on, że Liban "nie może stać się zabawką Syrii, Arabii Saudyjskiej czy innych (państw)".

Dymisja Haririego, najprawdopodobniej wymuszona przez Rijad, jest interpretowana jako element rozgrywki w walce o wpływy w regionie, jaką Arabia Saudyjska toczy z Iranem i popieranym przez niego szyickim Hezbollahem, który stanowi potężną siłę na libańskiej scenie politycznej.

Władze w Bejrucie uznają, że premier jest przetrzymywany w Rijadzie w areszcie domowym. Przedstawiciele administracji USA powiedzieli agencji Reutera, że władze Arabii Saudyjskiej "nakłoniły" premiera Libanu do złożenia urzędu.

Hariri, ogłaszając rezygnację z urzędu, oskarżył współrządzący w Libanie Hezbollah oraz wspierający go Iran o sianie chaosu w regionie.

Liban podzielony jest na obóz lojalny wobec Arabii Saudyjskiej, kierowany dotąd przez Haririego, i blok wierny Iranowi, reprezentowany przez szyicki Hezbollah. Hezbollah jest w libańskim parlamencie od 1992 roku. Rijad, który już od dłuższego czasu krytykował gabinet Haririego, ogłosił ostatnio, że Hezbollah jest w Libanie potężniejszy niż samo państwo.

>>> Czytaj też: Dlaczego Indie wciąż są piekłem kobiet?