Autokratyczne kraje częściej budują drapacze chmur niż demokratyczne. Nawet jeśli ich nie potrzebują.

Trwa wyścig o zbudowanie najwyższego budynku świata. Aktualnie palmę pierwszeństwa dzierży dubajski Burj Khalifa, którego wysokość wynosi 828 metrów. Arabia Saudyjska buduje jednak wieżowiec o nazwie Jeddah Tower, który ma mieć wysokość 1000 metrów. Dubaj już zaplanował oddanie do użytku kolejnego drapacza chmur, który pozwoli mu odzyskać prestiżowy „tytuł”. Nieprzypadkowo oba wymienione kraje mają niewiele wspólnego z demokracją - pisze Quartz.

Badacze z Uniwersytetu w Oslo ujawnili właśnie, że kraje autokratyczne budują więcej wieżowców niż demokracje. Poza tym ich drapacze chmur są przesadnie rozbudowane i częściej pozostają nieużytkami. Twarde autokracje budują średnio 1,6 razy więcej tego typu budynków niż kraje, które charakteryzują się wysokimi wskaźnikami demokracji.

Naukowcy z Norwegii zestawili dane na temat budowy drapaczy chmur (definiowanych jako budynki o wysokości powyżej 150 metrów) oraz ranking demokratyczności państw oparty o wskaźniki rozproszenia władzy.

Kraje autokratyczne częściej dokonują inwestycji w wieżowce, które nie mają ekonomicznego uzasadnienia. Podczas gdy w demokracjach drapacze chmur powstają w dużych ośrodkach miejskich, autokracje potrafią zainwestować w taki budynek nawet na obszarach wiejskich. Wieżowce w niedemokratycznych krajach charakteryzują się dużą liczbą „marnotrawionych metrów”, czyli odległością od najwyżej użytkowanego piętra do szczytu budynku. W przypadku Burj Khalifa to aż 29 proc. całkowitej wysokości.

Autorzy badania zwracają uwagę na to, że brak demokratycznej kontroli efektywności rządów sprzyja nieefektywnemu wydatkowaniu publicznych środków. Z problemem marnotrawienia powierzchni użytkowej zmagają się także Chiny, w których tempo przyrostu nowych tego typu budynków jest najszybsze na świecie. W samym 2016 roku oddano tam do użytku 84 wieżowce (w USA tylko 7).