Niemcy znów wykupują papier toaletowy i mydło. Nastroje konsumentów drastycznie się pogarszają

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
22 października 2020, 13:31
Kolejka przed sklepem koronawirus
<p>Kolejka przed sklepem</p>/ShutterStock
Liczba infekcji koronawirusem rośnie, a Niemcy już teraz kupują więcej papieru toaletowego i mydła. Ogólnie nastroje konsumentów znacząco się pogarszają z powodu pandemii koronawirusa - wynika z analizy Federalnego Urzędu Statystycznego, omawianej w czwartek przez "Der Spiegel".

Podczas pierwszej fali koronawirusa popyt na papier toaletowy był ogromny. Bieżąca analiza Federalnego Urzędu Statystycznego pokazuje, że sytuacja może się teraz powtórzyć.

W związku z rozwojem pandemii konsumenci w Niemczech coraz częściej kupują artykuły higieniczne i niektóre produkty spożywcze. Z badań statystyków wynika, że sprzedaż papieru toaletowego w tygodniu od 12 do 17 października była prawie dwukrotnie wyższa (wzrost o 89,9 proc.) od średniej sprzed kryzysu w okresie od sierpnia 2019 r. do stycznia 2020 r.

Według Urzędu Statystycznego sprzedaż środków dezynfekujących w analizowanym tygodniu była wyższa o 72,5 proc., a mydła o 62,3 proc. od średniej sprzed kryzysu. Z ustaleń statystyków wynika, że znacząco wzrósł również popyt na mąkę (o 28,4 proc.) i drożdże (o 34,8 proc.).

Politycy i sprzedawcy zapewniają, że sytuacja zaopatrzeniowa, jeśli chodzi o towary codziennego użytku, jest pod kontrolą; apelują do konsumentów, aby nie kupowali na zapas.

W ogólnym ujęciu nastroje konsumentów znacznie się pogorszyły, a zwiększony popyt dotyczy tylko wybranych produktów. Drastycznie rosnąca liczba infekcji koronawirusem spowodowała załamanie się popytu w październiku, mówi Rolf Buerkl z firmy badawczej GfK z siedzibą w Norymberdze. Około trzech czwartych konsumentów uważa, że pandemia koronawirusa stanowi dla nich poważne lub bardzo duże zagrożenie. Obawy przed kolejnym zamknięciem życia publicznego rosną, co ma wpływ również na nastroje konsumentów. Około połowa mieszkańców Niemiec (51 proc.) martwi się lub bardzo się martwi o przyszłość gospodarczych podstaw swej egzystencji.

Częstotliwość zakupów w sklepach będzie spadać wraz z rosnącymi lokalnymi ograniczeniami, co "będzie trudne dla sklepów, które i tak już są osłabione" - mówi Buerkl.

W zamian można oczekiwać dalszego przyspieszenia cyfryzacji i jeszcze większego boomu w handlu internetowym.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj