"Nie mam już potrzebnego wsparcia w parlamencie, dlatego zdecydowałem o złożeniu rezygnacji" - powiedział Jensen, który stracił zaufanie nawet własnych kolegów z Duńskiej Partii Socjaldemokratycznej.

Socjaldemokratyczna premier Danii Mette Frederiksen 4 listopada ogłosiła, że dojdzie do wybicia wszystkich 15 mln norek w związku z wykryciem mutacji koronawirusa na części ferm, która przenosi się na ludzi. Według duńskich służb sanitarnych mogą one zagrozić skuteczności przyszłej szczepionki na Covid-19.

Opozycyjne partie centroprawicowe oraz prawicowe wykazały jednak, że decyzja o uśmierceniu norek bez względu na to, czy są chore czy zdrowe, nie ma podstaw prawnych, a jest to możliwe tylko na fermach, gdzie wykryto zakażenie, oraz w promieniu 7,8 km od takich miejsc.

Duński rząd porozumiał się ostatecznie w parlamencie z innymi mniejszymi lewicowymi partiami i zdobył większość, aby uchwalić jeszcze jesienią ustawę zezwalającą na ubój wszystkich norek. Hodowcy za każdą sztukę mają otrzymać od państwa po 30 koron (ok. 4 euro).

Reklama

Według komentarzy w duńskiej prasie kryzys norkowy znacznie osłabił socjaldemokratyczny rząd Frederiksen, który sprawuje władzę od czerwca ubiegłego roku. W opinii ekspertów Jensen miał stracić stanowisko, aby chronić premier. Jej dymisji domaga się prawicowa opozycja.

Mogens Jensen sprawował funkcję ministra ds. żywności, rybołówstwa, równości płci, a także współpracy nordyckiej.