Obywatele Hesji od tygodnia mogą zarejestrować się online na szczepienie przeciwko koronawirusowi - przynajmniej w teorii. W praktyce bowiem system rejestracji szczepień i połączone z nim numery interwencyjne załamały się w bardzo krótkim czasie. Chętnych do szczepień było zbyt dużo.

Dotyczy to nie tylko Hesji. W Turyngii inny system rejestracji szczepień zawiódł już tydzień wcześniej, a odpowiedzialni za jego działanie wyjaśnili to atakiem hakerów. W Brandenburgii w ogóle nie ma systemu online, tylko przeciążona linia telefoniczna. "Przykłady można mnożyć", pisze w poniedziałek "Welt".

Prawie każdy kraj związkowy uruchomił własny system rejestracji szczepień i prawie wszystkie mają problemy.

Federalny minister zdrowia Jens Spahn już jesienią zastanawiał się, w jaki sposób rejestracja szczepień mogłaby zostać przeprowadzona jednolicie w całym kraju.

Eksperci z Ministerstwa Zdrowia wybrali Krajowe Stowarzyszenie Lekarzy Ustawowego Ubezpieczenia Zdrowotnego (KBV) do koordynowania rejestracji szczepień, ponieważ jego zadaniem jest realizacja wspólnych projektów dla krajowych stowarzyszeń lekarzy KVB. Takim projektem jest na przykład ogólnokrajowa infolinia 116117 - dzięki niej KBV ma już doświadczenie w organizowaniu wizyt wielu pacjentów w gabinetach w całym kraju.

W konsekwencji, zgodnie z planem Spahna, KBV może również przejąć organizację oprogramowania rejestracji szczepień i udostępniać je. Taka była uchwała Konferencji Ministrów Zdrowia, która została przyjęta na początku listopada. KBV daje "standardowy moduł", z którego stowarzyszenia lekarzy ustawowych ubezpieczeń zdrowotnych na szczeblu krajów związkowych powinny następnie korzystać przy wyznaczaniu terminów szczepień. Ale na przeszkodzie stanęło dążenie krajów związkowych do własnych rozwiązań.

"Cóż, taka była nasza oferta" - wyjaśnia rzecznik KBV Roland Stahl i dodaje: "oczywiście nie możemy zmusić krajów związkowych do korzystania z niej". Obecnie moduł KBV jest używany w Saksonii-Anhalt, Badenii-Wirtembergii, Hamburgu i w Nadrenii Północnej-Westfalii.

Nie jest jasne, dlaczego inne kraje wolą stosować własne call center, portale internetowe i rozwiązania programowe.

W Dolnej Saksonii mówią, że w przeszłości mieli nie zawsze pozytywne doświadczenia z dostępnością infolinii 116117. Chcą uniknąć jej przeciążenia. Dlatego właśnie zlecili firmie z Dolnej Saksonii przygotowanie systemu, który będzie "bezpieczny". "Jeśli w ogóle się uruchomi. Ponieważ Dolna Saksonia będzie umawiać spotkania online dopiero od końca stycznia" - zauważa "Welt".

Kraj związkowy Turyngia zrezygnował z oferty federalnej już w listopadzie i zamiast tego wolał zbudować własny system. Ponoć nie chciano obciążać dyżurów medycznych pod numerem 116117 "dodatkową rezerwacją telefoniczną". Własny portal internetowy Turyngii został uruchomiony 30 grudnia, ale na krótko. W dniu uruchomienia serwer "padł" - 160 000 żądań przeładowało go. Kilkaset osób, które w dniu rozpoczęcia umówiły się na szczepienie za pośrednictwem portalu, nie otrzymało e-maila z linkiem potwierdzającym. Zarezerwowane terminy wygasły.

"W Berlinie udało się zbudować prawdopodobnie najbardziej złożone rozwiązanie ze wszystkich" - pisze gazeta. Jak się okazuje "senator zdrowia Dilek Kalayci wybrała w przetargu francuski start-up Doctolib. Berlińczycy mogą umówić się na szczepienia za pośrednictwem platformy lub aplikacji - ale do tego najpierw potrzebują zaproszenia, które przychodzi pocztą".

Każdy, kto otrzyma list, może umówić się na spotkanie. Jednak nie na szczepienia, a tylko na wstępną rozmowę. Ale i to dla wielu berlińczyków jest tylko teorią: ponieważ nie ma wystarczającej ilości dostępnej szczepionki, niewiele osób otrzymuje zaproszenia.

Obecnie wiele osób w ogóle nie może umówić się na spotkanie. Nawet stosunkowo niewielka grupa 80-latków prowadzi do przeciążenia rozwiązań w zakresie rejestracji szczepień w krajach związkowych. Co będzie, kiedy rozpoczną się szczepienia liczniejszych grup wiekowych? - zastanawia się "Welt".