Od wtorku polskie Siły Zbrojne realizują operację ewakuacji Polaków i Afgańczyków, którzy w przeszłości współpracowali w Polskim Kontyngentem Wojskowym, ambasadą RP w Kabulu i organizacjami pozarządowymi. Niebawem wystartować ma dreamliner, który zabierze z Uzbekistanu do Polski pierwszą grupę takich osób. Do Kabulu z kolei ma polecieć kolejny samolot, Hercules, który ewakuuje stamtąd kolejną grupę osób.

Premier został na środowej konferencji prasowej zapytany, czy rząd skorzysta z oferty polskich miast, które deklarują pomoc Afgańczykom. Są to m.in. Warszawa, Poznań, Gdańsk i Sopot.

Reklama

Szef rządu przypomniał, że powołany został międzyresortowy zespół pod kierownictwem szefa MSWiA, który ma zająć się rozlokowaniem osób ewakuowanych z Afganistanu do specjalnych ośrodków na terytorium Polski. "Te miasta, które się zgłaszają, na pewno będą tutaj włączone w ten proces, zwłaszcza jeżeli będzie taka potrzeba, jeżeli będzie tych osób jeszcze więcej, bo my uruchomiliśmy całą naszą machinę ewakuacyjną i ona działa bardzo sprawnie" - zaznaczył premier.

We wtorek wieczorem z kolei na lotnisku wojskowym pod Pragą wylądował czeski samolot wojskowy, którym z Kabulu przyleciało 87 osób. Wśród ewakuowanych były dwie Polki, ambasador Czech w Kabulu, czescy dyplomaci i afgańscy współpracownicy - poinformowała agencja CTK.

Kiedy Stany Zjednoczone wycofały większość swoich wojsk z Afganistanu, dużą część terytorium tego kraju zajęli talibowie. W niedzielę wkroczyli do stolicy kraju Kabulu i przejęli kontrolę nad pałacem prezydenckim. Wcześniej prezydent Afganistanu Aszraf Ghani opuścił miasto i wyjechał za granicę, prawdopodobnie do Tadżykistanu. Siły USA musiały w poniedziałek wstrzymać wszystkie ewakuacje po tym, jak lotnisko w Kabulu zostało zatłoczone przez tysiące osób chcących opuścić zajętą w niedzielę przez talibów stolicę Afganistanu. Pas startowy i płyta lotniskowa są już wolne od tłumów, a we wtorek rano loty wznowiono.