Jak powiedziały CNN źródła w administracji, Rosja miała wystrzelić z ziemi rakietę w kierunku satelity, niszcząc go. Dowództwo kosmiczne sił zbrojnych USA (SPACECOM) potwierdziło, że na orbicie doszło do rzadkiego i potencjalnie niebezpiecznego "incydentu generującego odłamki", jednak nie podało żadnych szczegółów na temat przyczyn.

Według zajmującego się śledzeniem satelitów eksperta Jonathana McDowella z Uniwersytetu Harvarda pierwsze informacje wskazują na to, że zniszczony został stary i nieczynny od dekad sowiecki satelita Kosmos-1408, a wywołana uderzeniem chmura odłamków zagroziła znajdującej się w pobliżu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Na to samo wskazała brytyjska firma Seradata gromadząca dane nt. satelitów.

Reklama

"Choć nie ma formalnego potwierdzenia, że chmura odłamków została stworzona przez próbę ASAT (broni antysatelitarnej), orbity obu obiektów były stosunkowo blisko i mogło to stworzyć niebezpieczeństwo" - napisano w komunikacie firmy.

W obawie przed przelatującą w pobliżu chmurą astronauci będący na pokładzie ISS musieli ewakuować się do kapsuł Crew Dragon i Sojuz, by w razie konieczności móc powrócić na Ziemię.

To kolejny taki przypadek w ciągu ostatnich kilku dni. W czwartek stacja była zmuszona do wykonania manewru i wejścia na wyższą orbitę, by uniknąć zderzenia z inną chmurą kosmicznych odpadów.

Jak podkreśla CNN, problem kosmicznych śmieci, odpadów pozostawionych przez wysyłane w kosmos rakiety, a także w coraz większym stopniu próby broni antysatelitarnej, są coraz większym zmartwieniem astronautów. Ze względu na wielką prędkość, z jaką poruszają się obiekty na orbicie, zagrożeniem są nawet najmniejsze odłamki.

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński