Poselskie dochodzenie potencjalnie łączy się z większymi konsekwencjami dla Johnsona, niż te prowadzone przez policję oraz urzędniczkę służby cywilnej Sue Gray - i już zakończone - bo świadome wprowadzenie w błąd parlamentu jest w Wielkiej Brytanii bardzo poważnym przewinieniem i od członka rządu, któremu zostanie to udowodnione, oczekuje się rezygnacji.

Prowadząca dochodzenie poselska komisja przywilejów rozpoczęła je od "wezwania do składania zeznań i relacji osoby posiadające wiedzę na temat wydarzeń związanych z dochodzeniem".

Reklama

"W szczególności komisja poszukuje informacji od świadków i dowodów, które pozwoliłyby jej ustalić, czy szanowny pan poseł z Uxbridge and South Ruislip (czyli Boris Johnson - PAP) wprowadził Izbę w błąd, czy też nie" - napisano w oświadczeniu komisji. Poinformowano, że będzie ona przyjmować zeznania pisemne i ustne, przy czym mogą być one składane anonimowo, "pod warunkiem, że przewodnicząca we współpracy z członkami komisji będzie w stanie ustalić tożsamość danej osoby, jak również znaczenie i rzetelność jej zeznań".

Termin składania zeznań upływa 29 lipca. Oczekuje się, że przesłuchania rozpoczną się jesienią.

Śledztwo będzie dotyczyło dowodów związanych z wiedzą Johnsona na temat wydarzeń na Downing Street w świetle restrykcji covidowych, od momentu zaistnienia tych wydarzeń do chwili obecnej oraz wszelkich informacji udzielonych Johnsonowi lub przekazanych przez niego w związku z tymi wydarzeniami.

Składając wniosek o przeprowadzenie poselskiego dochodzenia, opozycyjna Partia Pracy wskazała, że Johnson wygłosił w Izbie Gmin co najmniej cztery odrębne uwagi, które "wydają się być równoznaczne z wprowadzeniem Izby w błąd". Było to: 1 grudnia 2021 r., gdy Johnson powiedział posłom, "że na Downing Street 10 zastosowano się do wszystkich wytycznych", 8 grudnia 2021 r., gdy powiedział, że "od czasu pojawienia się tych zarzutów wielokrotnie zapewniano mnie, że nie było żadnej imprezy i że nie złamano żadnych zasad covidowych", również 8 grudnia, gdy mówił: "Sam jestem obrzydzony i wściekły z tego powodu, ale powtarzam to, co mu powiedziałem: Wielokrotnie zapewniano mnie, że zasady nie zostały złamane" oraz ponownie tego samego dnia: "Postępowano zgodnie z wytycznymi i przez cały czas przestrzegano zasad".

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)