W artykule opublikowanym w środę Heger powiedział, że jeżeli Bratysława nie otrzyma tych pieniędzy, jego rząd będzie zmuszony znacjonalizować dostawy energii elektrycznej.

5 mld euro z niewykorzystanych funduszy rozwoju regionalnego, Słowacja mogłaby wykorzystać na obniżenie rachunków za energię dla przedsiębiorstw. "W przeciwnym razie słowackie przedsiębiorstwa będą się zamykać i może to doprowadzić do załamania całej gospodarki" - powiedział Heger.

Reklama

Chociaż Słowacja jest znaczącym producentem energii jądrowej i wodnej, jej największy dostawca energii podjął na początku roku kosztowną decyzję o odsprzedaniu nadwyżek energii firmom nią handlującym. Teraz ci pośrednicy odsprzedają kontrakty Słowacji po cenach rynkowych, które są około pięć razy wyższe.

"Słowacy kupują za 500 euro to, co sprzedali za 100 euro" - powiedział Heger, dodając, że z tego powodu plan Komisji Europejskiej dotyczący 140 mld euro podatku od nadzwyczajnych zysków kapitałowych dla wytwórców energii nie przyniesie Słowacji żadnych korzyści. "Jeśli chcemy mieć podatek od zysków nadzwyczajnych, musi on być europejski" - podkreślił słowacki premier. Przekonywał, że wpływy z podatku od nadzwyczajnych dochodów powinny być równomiernie rozłożone w całej UE, co przyniosłoby Słowacji około 1,5 mld euro.

Jak przypomina "FT", Międzynarodowa Agencja Energii wezwała Europę do utrzymania solidarności w sprawie dostaw energii tej zimy - w przeciwnym razie istnieje ryzyko, że państwa europejskie będą zachowywać się po myśli prezydenta Rosji Władimira Putina. Heger powiedział, że w traktatach międzynarodowych są klauzule, które pozwalają krajom na przekierowanie energii w czasach kryzysu.

Słowacki premier zaapelował do Brukseli o rozszerzenie ewentualnego podatku od nadzwyczajnych zysków firm energetycznych na pośredników, którzy również korzystają na wysokich cenach jako "właściciele kontraktów energetycznych". Propozycje KE będą omawiane przez ministrów energii UE na spotkaniu w piątek, ale Heger przyznał, że Słowacja może zostać przegłosowana.

Rachunki za energię stanowią na Słowacji 10 proc. wydatków przeciętnego gospodarstwa domowego. Kraj ma też nieproporcjonalnie duży sektor przemysłu ciężkiego. "W najbliższym czasie fabryki będą podpisywać umowy na przyszłoroczne dostawy energii elektrycznej. Jeśli pośrednicy zaczną dyktować ceny 500-600 euro za megawatogodzinę, to zabije naszą gospodarkę” - powiedział Heger. Dodał, że producent aluminium Slovalco, który odpowiada za prawie jedną dziesiątą krajowego zużycia energii elektrycznej, już wstrzymał produkcję z powodu wysokich cen.

Inflacja na Słowacji osiągnęła w tym roku dwucyfrowy poziom. Heger zapowiedział jednak, że mimo kryzysu gospodarczego Bratysława nadal będzie przyjmować ukraińskich uchodźców i opowiadać się za twardymi sankcjami wobec Rosji.