Brytyjska minister spraw wewnętrznych Suella Braverman, która ma zaplanowaną trzydniową podróż do USA, zakwestionowała w niedzielę, czy ustanowione kilkadziesiąt lat temu międzynarodowe przepisy i konwencje, dotyczące migracji, nadal spełniają swoją rolę.

"Nielegalna migracja i bezprecedensowy masowy ruch ludzi na całym świecie wywierają niedającą się utrzymać presję na Amerykę, Wielką Brytanię i Europę. Musimy zebrać się razem i zapytać, czy międzynarodowe konwencje i ramy prawne, opracowane ponad 50 lat temu, spełniają swoje zadanie w erze podróży odrzutowcami i smartfonów. Jeśli nie uda nam się sprostać tym wyzwaniom, nasze instytucje polityczne mogą utracić swoją demokratyczną legitymację" - oświadczyła Braverman.

Podczas pobytu w USA, w zapowiedzianym na wtorek przemówieniu szefowa MSW ma przedstawić swoją ocenę wyzwań, związanych z kryzysem migracyjnym. Będzie też przekonywać, że Wielka Brytania jest liderem we wprowadzaniu innowacyjnych podejść do rozwiązania tego problemu. Oczekuje się też, że Braverman będzie dążyć do uzgodnienia ściślejszej współpracy z władzami USA w zakresie zwalczania nielegalnej migracji i przemytu ludzi.

Wielka Brytania i Europejska Konwencja Praw Człowieka

Reklama

Braverman już wcześniej wyraziła swój osobisty pogląd, że Wielka Brytania powinna wypowiedzieć podpisaną w 1950 r. Europejską Konwencję Praw Człowieka, która jej zdaniem jest przeszkodą w odsyłaniu do Rwandy nielegalnych imigrantów, przedostających się przez kanał La Manche. Zawarta w zeszłym roku z rządem Rwandy umowa nie jest realizowana z powodu batalii prawnych, dotyczących legalności tego pomysłu.

Od początku tego roku do Wielkiej Brytanii przez kanał La Manche przedostało się prawie 24 tys. nielegalnych imigrantów, co jest spadkiem o ok. 20 proc. w stosunku do analogicznego okresu zeszłego roku, który był rekordowy pod tym względem.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)