Czechy: Marsz pamięci. Demonstracja solidarności z bliskimi ofiar strzelaniny

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
4 stycznia 2024, 17:11
Praga, Hrad, Hradczany
Praga, Czechy/ShutterStock
Około tysiąca osób uczestniczyło w czwartek w "przemarszu ze światłem", który przypomniał o 14 ofiarach strzelaniny, do której doszło przed świętami na Uniwersytecie Karola w Pradze. "Po tej tragedii niektórzy wciąż nie mają siły przyjść do budynków nie tylko wydziału, ale w ogóle całego uniwersytetu" – powiedziała PAP dziekan Wydziału Filozoficznego Eva Leheczkova.

Akcję, która przebiegała w milczeniu, przerwanym jedynie na chwilę biciem dzwonów, zorganizowali sami studenci. Apelowali do uczestników, aby nie wykorzystywali marszu do politycznych wystąpień. „To nie jest protest” – podkreślano w tekście jednej z rozdawanych na akcji ulotek.

"Niektórzy nie mają siły przyjść do budynków nie tylko wydziału, ale w ogóle całego uniwersytetu"

Zdecydowana większość uczestników nie chciała rozmawiać z przedstawicielami prasy o tym, co wydarzyło się 21 grudnia 2023 r. Nie chcieli także mówić o tym, co sprowadziło ich w czwartek pod rektorat Uniwersytetu. „Sam nie wiem, w której fazie reakcji na to wydarzenie jestem. Mówić o tym nie umiem, ale czułem potrzebę, aby tutaj być” – powiedział PAP student socjologii UK.

„Jest cała skala reakcji pracowników i studentów. Niektórzy nie mają siły przyjść do budynków nie tylko wydziału, ale w ogóle całego uniwersytetu. Nie są też w stanie uczestniczyć w takim jak to wydarzeniu. Mamy nadzieję, że krok po kroku ich rany się zagoją” – powiedziała PAP dziekan Wydziału Filozoficznego Eva Leheczkova.

Marsz ze światłem wiódł od siedziby rektoratu na ulicę Starego Miasta, gdzie mieści się część sal wykładowych wydziału filozoficznego. Później studenci rozdzielili się, by dwoma strumieniami uczestników symbolicznie otoczyć główny budynek wydziału, gdzie przed świętami doszło do strzelaniny. Następnie zapalono znicz, który ma płonąć przed siedzibą wydziału przynajmniej przez miesiąc.

Dwa tygodnie temu student wydziału filozoficznego zastrzelił 14 osób, ranił 25, po czym popełnił samobójstwo. Wcześniej zabił własnego ojca. Policja odnalazła też list, w którym 24-latek przyznał się do zamordowania w połowie grudnia mężczyzny i niemowlęcia.

Z Pragi Piotr Górecki 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj