Były urzędnik MSZ Azerbejdżanu: Nikomu nie zagrażamy [WYWIAD]

Górski Karabach
<p>Górski Karabach</p>/ShutterStock
Rozmowa z Anarem Cahangrilim ekspertem ds. konfliktów i spraw zagranicznych, byłym urzędnikiem MSZ Azerbejdżanu

Z Anarem Cahangrilim rozmawia Michał Potocki

Co wydarzyło się w Górskim Karabachu i dlaczego akurat teraz?

Powinniśmy spojrzeć na szerszy kontekst. Rozejm z 1994 r. doprowadził do negocjacji, które trwają do dziś. Przez te wszystkie lata w ramach grupy mińskiej OBWE spotykano się co dwa, trzy miesiące, robiono drobne, stopniowe postępy. Po pięciu, sześciu latach udawało się pewne kwestie uzgodnić i zmieniano temat na kolejny. Gdy tylko Azerbejdżan zaczynał sądzić, że zbliżamy się do całościowego rozwiązania, Armenia cofała negocjacje do punktu wyjścia. Stało się tak kilka razy, z różnych powodów. Po strzelaninie w parlamencie w Erywaniu w 1999 r. powstał nowy rząd, który wycofał się z uzgodnień czynionych przez poprzedników. Azerbejdżan zawsze przekonywał, że chce ten konflikt rozwiązać i ruszyć do przodu. Musimy to zrobić stopniowo.

Jak?

Armenia wycofuje się z siedmiu okupowanych rejonów otaczających Górski Karabach. Wtedy zaczynamy proces odbudowy zaufania. Zaczynamy handlować, Turcja otwiera granicę z Armenią, zaczynamy sobie ufać, odwiedzać się, traktować jak ludzie. Po pewnym czasie będziemy potrafili rozwiązać status Górskiego Karabachu. Tak zwana niepodległość, którą Górski Karabach proklamował w 1991 r., została ogłoszona bez udziału Azerów mieszkających na tych terenach. Powinni oni móc wrócić do swoich domów. Jeśli Armenia chce gwarancji, że Azerbejdżan nie zaatakuje Ormian z Górskiego Karabachu, można tam rozmieścić siły pokojowe. Tymczasem w 2016 r. doszło do czterodniowych starć w okolicach okupowanych miast Cabrayıl i Füzuli. Azerbejdżan posunął się o kilka kilometrów do przodu i się zatrzymał, żeby wymusić rozmowy. Trzeba też to widzieć w kontekście polityki wewnętrznej w Armenii. Rząd powstały w 2018 r. zadeklarował, że Karabach to Armenia. Dla Azerbejdżanu to oznacza groźbę aneksji i odejście od stołu rozmów.

fot. mat. prasowe

Anar Cahangirli ekspert ds. konfliktów i spraw zagranicznych, były urzędnik MSZ Azerbejdżanu

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Michał Potocki
Michał Potocki
Dziennikarz i redaktor DGP. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraByły urzędnik MSZ Azerbejdżanu: Nikomu nie zagrażamy [WYWIAD] »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj