„To bardzo bolesny paradoks: w ciągu ostatnich dwudziestu lat władze afgańskie, Brytyjczycy i Amerykanie pozwolili na odtworzenie masowej produkcji opium w Afganistanie, którą talibowie wcześniej prawie zlikwidowali” – pisze Frahi, który pracował w Afganistanie od lat 90.

W ciągu 20 lat amerykańskiej obecności produkcja i handel opium zostały przywrócone. Afgańska produkcja opium stanowi 85 proc. produkcji światowej i będzie zalewać kraje o wysokim spożyciu heroiny – wskazuje Frahi.

Reklama

Po utworzeniu Islamskiego Emiratu Afganistanu najwyższy przywódca talibów mułła Omar ogłosił całkowity zakaz uprawiania maku lekarskiego na kontrolowanych obszarach, czyli na ponad 90 proc. terytorium kraju. Do maja 2001 r. talibowie prawie wyeliminowali produkcję opium, obniżając ją do 185 ton wobec 4600 ton w 1998 r. Pozostałości upraw były skoncentrowane na północno-wschodnich terytoriach kraju pod kontrolą Sojuszu Północnego, wrogów talibów – przypomina Frahi.

Ponieważ zakaz wydany przez mułłę Omara nie był w pełni respektowany, we wrześniu 1999 r. talibowie nakazali wszystkim hodowcom maku zmniejszenie powierzchni upraw o jedną trzecią. Redukcja wyniosła w rzeczywistości zaledwie 10 proc. wiosną 2000 r., ale i tak doprowadziła do znacznego zmniejszenia całkowitej produkcji opium o 28 proc. (z 4600 ton w 1999 r. do 3300 ton w 2000 r.) – wylicza autor.

Władze w Kandaharze w lipcu 2000 roku nakazały całkowitą likwidację produkcji. Dzięki tej inicjatywie talibowie chcieli uzyskać wsparcie międzynarodowe.

Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków i Przestępczości (UNODC) w Kabulu prowadziło dialog z talibami w sprawie ograniczenia handlu narkotykami. W sierpniu 2001 r. sekretarz generalny ONZ Kofi Annan przyznał, że talibowie wyeliminowali opium - pisze Frahi.

Likwidację upraw potwierdziły zdjęcia satelitarne oraz misja UNODC w lutym 2001 r., a następnie druga misja w kwietniu i maju 2001 r., złożona z 10 dyplomatów i policjantów ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Kanady i Belgii.

W lipcu 2001 roku ówczesny sekretarz stanu USA Colin Powell postanowił udzielić pomocy finansowej w wysokości dziesiątek milionów dolarów rolnikom w prowincji Nangarhar.

Administracja późniejszego prezydenta Afganistanu Hamida Karzaja wydała dekret w styczniu 2002 r. zakazujący uprawy, produkcji i handlu opium oraz jego substancjami pochodnym, jednak minister spraw wewnętrznych Junis Kanuni odmówił zmobilizowania przywódców plemiennych prowincji i okręgów pochodzenia pasztuńskiego. Zasłonił się nowymi instytucjami, które miały zastąpić praktyki uważane za przestarzałe – pisze Frahi.

Ponadto pomoc finansowa ze strony społeczności międzynarodowej nigdy nie została przeznaczona na wsparcie programów przekształceń ziemi w legalne uprawy rolnicze.

Za drugi błąd można według byłego szefa UNODC uznać politykę Wielkiej Brytanii, która wspierała nową administrację Karzaja w walce z narkotykami. Brytyjczycy wpadli na zły – zdaniem Frahiego - pomysł, by w marcu 2002 roku wydać około 60 mln dolarów na wykupienie opium, zamiast wprowadzać skuteczny mechanizm jego dystrybucji i kontroli. Przekazano duże sumy pieniędzy przywódcom milicji z prowincji Nangarhar, Oruzgan, Kandahar i Helmand.

Rezultat był katastrofalny - rolnicy faworyzowani przez milicje otrzymywali znaczne subsydia bez niszczenia upraw; ci, którzy w dobrej wierze zniszczyli uprawy, nie będąc chronieni przez milicję, nic nie otrzymali, co podsycało niechęć i nieufność do nowego reżimu – wylicza Frahi.

Trzeci błąd - zdaniem autora - leży po stronie USA. Pentagon, skoncentrowany wyłącznie na walce z terroryzmem, odmawiał jakiejkolwiek interwencji przeciwko uprawom opium i handlarzom.

Zdaniem Frahiego, aby ograniczyć handel opium należy wezwać talibów do wprowadzenia całkowitego zakazu jego uprawy. W tym celu konieczne będzie odnowienie dialogu, wsparcie afgańskich rolników i neutralizacja gospodarki wojennej, będącej zarówno przyczyną, jak i skutkiem trwającego w kraju chronicznego konfliktu - wskazuje były szef UNODC.