Potencjał nuklearny kraju Zatoki Perskiej i zapasy wysoko wzbogaconego uranu zwiększyły się znacząco od kwietnia, kiedy Chiny, Unia Europejska i Rosja zaczęły pośredniczyć w rozmowach między Iranem a USA. W czerwcu obserwatorzy informowali, że nie są w stanie zweryfikować ani wielkości zapasów uranu w Iranie, ani poprawności danych w składanych deklaracjach.

Międzynarodowi inspektorzy nadal nie mają dostępu do obiektów, w których rozwijany jest irański program nuklearnym. Negocjacje w sprawie zniesienia amerykańskich sankcji i przywrócenia przełomowego porozumienia nuklearnego z 2015 roku nie zostały jeszcze wznowione. Iran nie przedłużył formalnie tymczasowego paktu, a jak pokazują przechwycone nagrania video z krytycznych instalacji, nadal prowadzi prace nad wzbogacaniem uranu. Dlatego przedstawiciele MAEA przygotowują alternatywne scenariusze na wypadek fiaska rozmów między Republiką Islamską a światowymi mocarstwami.

Reklama

A jednak bomba?

MAEA dąży do podpisania osobnej umowy z Iranem, która określa częstotliwość wizyt w miejscach, w których przetwarzany jest uran. Tak zwana kompleksowa umowa o zabezpieczeniach, którą Iran zobowiązał się nadal honorować, wymaga od pozostałych sygnatariuszy umowy zgody na przekroczenie dotychczasowych progów nuklearnych. Jednak decyzja Iranu o rozpoczęciu produkcji uranu o cechach zbliżonych do poziomu wymaganego dla głowic bojowych wyraźnie przekroczyła granice nakreślone w tym porozumieniu, twierdzi dwóch anonimowych urzędników znających kulisy obecnych rozmów. Zwiększenie częstotliwości audytów irańskich zapasów jądrowych mogłoby rozwiać obawy co do tego, że uran jest przeznaczany tylko i wyłącznie do celów pokojowych.

Dodatkową motywacją do poszukiwania alternatywnego scenariusza w sprawie porozumienia nuklearnego z Iranem stała się czwartkowa wizyta premiera Izraela Naftali Bennetta w Waszyngtonie. W jej trakcie izraelski przywódca przekonywał prezydenta Joe Bidena, by ten nie przyłączał się do umowy z 2015 roku, która ograniczyła prace nuklearne Iranu w zamian za złagodzenie sankcji. New York Times poinformował w środę, że Izrael oczekuje poparcia USA dla koalicji arabsko-izraelskiej, która ma przeciwdziałać wpływom regionalnym Teheranu.

Zgoda, ale nie za wszelką cenę

USA dostrzegają zaostrzenie irańskiej polityki międzynarodowej po wyborze Ebrahima Raisi na prezydenta. Robert Malley, czołowy amerykański negocjator irańskich rozmów nuklearnych uważa, że Waszyngton jest gotowy na kompromisy „w trudnych sprawach”, jeśli Teheran zrobi to samo. Rozmowy o wznowieniu porozumienia z 2015 roku, które ograniczyło program nuklearny Iranu w zamian za złagodzenie sankcji USA, utknęły w czerwcu w martwym punkcie.

Malley powiedział w środę, że ma nadzieję, że Republika Islamska powróci do stołu negocjacyjnego „z realistycznym podejściem”. Jednak wraz z przejęciem władzy w Teheranie przez nowy, twardogłowy rząd, maleje szansa na szybkie i pozytywne zakończenie wielostronnych rozmów. Stany Zjednoczone, Unia Europejska, Rosja i inne mocarstwa wciąż czekają, aż Raisi zaproponuje termin rozpoczęcia siódmej rundy negocjacji w Wiedniu.

W środę irańscy ustawodawcy zaaprobowali większość propozycji gabinetu Raisi'ego, mianując antyzachodniego konserwatystę Hosseina Amirabdollahiana na stanowisko ministra spraw zagranicznych i Javada Owji, inżyniera naftowego, na ministra do spraw ropy.

Wróg naszego wroga naszym przyjacielem?

Amirabdollahian, który pokieruje rozmowami po ich wznowieniu, podkreślił, że los Iranu „nie będzie związany umową nuklearną”. Priorytetem irańskiej administracji będzie naprawa stosunków z arabskimi sąsiadami i budowanie więzi handlowych w Azji. Iran zabiega o sojuszników w Pekinie i Moskwie. Prezydent Chin Xi Jinping i przywódca Rosji Władimir Putin rozmawiali w zeszłym tygodniu z nowo wybranym prezydentem Ebrahimem Raisi na temat porozumienia nuklearnego. Xi powiedział, że jego kraj popiera uzasadnione obawy Iranu dotyczące umowy i obiecał dalsze wsparcie finansowe ze strony drugiej co do wielkości gospodarki świata.

Rynki energetyczne bacznie przyglądają się rozmowom i zakładają, że w przypadku wznowienia umowy zaleje je irańska ropa naftowa.