Nie trzeba znać dokładnego przebiegu wojny, aby z powstających w jej trakcie dzienników odczytać, po czyjej stronie w danym momencie znajdowała się inicjatywa. Wskazują na to same nastroje piszących. W zapiskach polskich autorów aż do 1941 r. widać kolejno rozgoryczenie przegraną we wrześniu 1939 r., nadzieję na zwycięstwo aliantów na Zachodzie, zniechęcenie po ich porażce i w końcu przytłaczającą pewność, że niemieckie panowanie nad Europą będzie wieczne. Prawdziwy przełom nastąpił dopiero na początku roku 1943, wraz z klęską III Rzeszy pod Stalingradem.
Od tego momentu coraz wyraźniejsze stawało się przekonanie, że na Wschodzie Niemcy przegrają. Do ich całkowitej porażki było jednak daleko. Nie wystarczały do tego sukcesy aliantów w Afryce czy później we Włoszech. Decydujące uderzenie musiało nastąpić w innym miejscu.
Historyk, pisarz, publicysta i muzealnik, na co dzień zajmuje się historią Polski w pierwszej połowie XX wieku, polskimi powstaniami, wpływem wojny na ludzką psychikę oraz pamięcią historyczną. Autor kilku książek, m.in. „Pracy w dywersji” (Gdańsk 2016), „Motyla” (Kraków 2021), „Wojny w kanałach” (Kraków 2019, 2024) oraz „Barykad ‘44” (Kraków 2024). Laureat Nagrody Historycznej Polityki 2017 za najlepszy debiut. Kurator i współtwórca wystaw muzealnych prezentowanych w Polsce i na świecie.
