Lwów płonie! Największy atak Rosji od miesięcy tak blisko polskiej granicy.

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
5 października 2025, 07:47
Ataki kierowały się na Lwów
Ataki kierowały się na Lwów/Materiały prasowe
Nocą niebo nad zachodnią Ukrainą rozdarły eksplozje. Rosja przeprowadziła jeden z największych zmasowanych ataków od początku wojny, uderzając w Lwów, Zaporoże, Odessę i Czernihów. W stronę Ukrainy poleciało ponad 700 dronów i dziesiątki rakiet manewrujących, w tym przerażające „Kindżały”, które osiągają prędkość kilku tysięcy kilometrów na godzinę. Lwów, oddalony niedaleko od polskiej granicy, stał się głównym celem ataku.

Lwów bez prądu, transport sparaliżowany

Część Lwowa pogrążyła się w ciemnościach. Jak poinformował mer miasta Andrij Sadowy, prąd odcięto w dzielnicach Riasne i Lewandówka. Nie kursuje komunikacja miejska, a mieszkańców wezwano, by pozostali w domach. „Proszę, nie wychodźcie na zewnątrz. Na ulicach wciąż jest niebezpiecznie” – zaapelował Sadowy na Telegramie.

Uderzenia były tak silne, że w wielu miejscach wybuchły pożary, a nad miastem unoszą się kolumny czarnego dymu. Na szczęście, jak dotąd, nie potwierdzono informacji o skażeniu powietrza, choć władze proszą, by nie otwierać okien i nie opuszczać schronów bez potrzeby.

Fala ognia od Zaporoża po Karpaty

Atak rozpoczął się w nocy od uderzeń w Zaporoże i okolice Odessy. Tam drony i bomby pozbawiły prądu około 70 tysięcy ludzi. W Odessie odnotowano aż 17 uderzeń dronów w rejonie Ustynowa i Chołodnej Bałki – w pobliżu jednej z głównych podstacji energetycznych.

Efekt uderzenia.
Efekt uderzenia w miasto Zaporoże/DSNS Zaporoże

Najmocniej jednak oberwał Lwów i obwód lwowski – „poleciało tam praktycznie wszystko, co Rosjanie wystrzelili” – piszą ukraińskie media. Część miasta nie ma prądu, a Bursztyńska Elektrownia Cieplna mogła zostać poważnie uszkodzona.

„Kindżały” i „Kalibry” – pokaz siły

Według danych z ukraińskich źródeł wojskowych, Rosja wystrzeliła około 50 rakiet manewrujących Ch-101 i Kalibr, pochodzących z bombowców Tu-95MS i wyrzutni morskich. Dodatkowo dwa pociski hipersoniczne Kindżał wystartowały z myśliwców MiG-31K – to broń, przed którą trudno się obronić.

As-24 Kindżał
As-24 Kindżał

Ataki były zsynchronizowane: pierwsze drony Shahed uderzyły o 4:30 rano, następnie spadły Kalibry, a około godziny 6:00 niebo nad Lwowem rozdarły eksplozje Kindżałów.

65 kilometrów od Polski – coraz bliżej wojny?

To, co wydarzyło się tej nocy, pokazuje, jak niebezpiecznie blisko polskich granic rozgrywa się dramat Ukrainy. Eksperci zwracają uwagę, że Lwów jest nie tylko symbolicznym miastem, ale też logistycznym centrum pomocy dla walczącego kraju. „Tylko 65 kilometrów dzieliło eksplozje od Unii Europejskiej” – zauważył jeden z komentatorów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj