Ataki z zaskoczenia: drony, eksplozje i ewakuacje
Tankowiec „Kairos” eksplodował zaledwie kilka godzin po wypłynięciu z cieśniny Bosfor w kierunku Naddniestrza. W wyniku ataku, który miał miejsce na międzynarodowych wodach, konieczna była ewakuacja 25 członków załogi, którym pomocy udzieliły tureckie i rosyjskie jednostki ratunkowe. Oficjalnie podano, że przyczyną był „czynnik zewnętrzny”, jednak kolejne doniesienia wskazują jednoznacznie na atak z użyciem dronów i bezzałogowych łodzi bojowych.
Kilka godzin później pojawiły się informacje o kolejnym uderzeniu – tym razem na tankowiec „Virat”. W tym przypadku użyto aż pięciu bezzałogowych katamaranów, które uderzyły w tylną część statku. Media donoszą o ewakuacji 19 osób, choć brak jeszcze pełnego potwierdzenia.
Ukraińska taktyka na morzu: łatwe cele i przekaz medialny
Tankowce, zwłaszcza te niezabezpieczone, stały się idealnym celem w morskiej strategii Ukrainy. Eksperci zauważają, że coraz częściej ataki mają miejsce nie tylko ze względów militarnych, ale również medialnych. Zniszczony tankowiec to głośny temat, który trafia na nagłówki światowych mediów. A to, w warunkach przeciągającej się wojny, może być równie cenne jak realne zwycięstwo na froncie.
Jeszcze do niedawna obowiązywał niepisany „pakt o nieatakowaniu” cywilnych statków m.in. dzięki tzw. zbożowemu korytarzowi. Dziś ten korytarz już nie istnieje, a morze staje się ponownie areną brutalnych rozgrywek.
Historia zatacza koło? „Wojna tankowców” wraca po dekadach
Eksperci i komentatorzy coraz częściej porównują obecną sytuację do lat 80., kiedy to w trakcie wojny Iranu z Irakiem doszło do serii zmasowanych ataków na cywilne tankowce w Zatoce Perskiej. Wtedy, jak i dziś, statki przewożące ropę stały się kartą przetargową w globalnym konflikcie. W tamtym czasie zniszczono lub uszkodzono nawet 540 statków handlowych. Skutki były druzgocące: wzrost cen ropy, kryzysy gospodarcze i interwencja mocarstw. USA i ZSRR zaczęły eskortować tankowce, a napięcia na morzu przerodziły się w otwarte konfrontacje.
Morze Czarne – nowy front światowego starcia?
Obecne ataki mogą być nie tylko częścią walki Ukrainy z Rosją, ale też większej układanki geopolitycznej. Gdy statki z ropą zaczynają eksplodować, światowe rynki finansowe i energetyczne drżą. Kto skorzysta na chaosie w regionie? Niektórym potęgom zależy na destabilizacji, im mniej porozumień i więcej konfliktów, tym większy wpływ na globalną układankę. Paradoksalnie jednak, jeśli cena ropy gwałtownie wzrośnie, może to odnieść odwrotny skutek. Wzrost kosztów surowców uderzy w zachodnie gospodarki, a to może przyspieszyć polityczne decyzje o konieczności zakończenia wojny z Rosją. Im większy koszt chaosu, tym większa szansa na nacisk międzynarodowy, by „zwinąć teatr działań” i wymusić negocjacje. Co więcej, osłabiona pozycja Ukrainy przy stole negocjacyjnym może zwiększyć presję na szybkie porozumienie, nawet kosztem kompromisów. Dla wielu graczy z Zachodu może to być moment, by powiedzieć: „dość tej zabawy”.