Brytyjski żołnierz zginął w tajnej misji na Ukrainie. Premier przerywa milczenie!

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
12 grudnia 2025, 06:07
Brytyjski żołnierz wojsk powietrznodesantowych w trakcie ćwiczeń Steadfast Defender 24.
Brytyjski żołnierz wojsk powietrznodesantowych w trakcie ćwiczeń Steadfast Defender 24./British Army
To pierwszy taki przypadek od początku wojny w Ukrainie. Śmierć młodego brytyjskiego komandosa podczas misji na terenie Ukrainy została oficjalnie potwierdzona i nagłośniona przez media, a premier Wielkiej Brytanii publicznie złożył kondolencje. Jak ujawnia „The Independent”, Hooley był członkiem sił specjalnych i zginął w trakcie testów uzbrojenia. Jego obecność w Ukrainie rzuca światło na mało znane dotąd operacje NATO na wschodnim froncie.

Śmierć, która przełamała ciszę

Nigdy wcześniej Zachód na takim szczeblu nie potwierdził publicznie śmierci swojego czynnego żołnierza służącego na terenie Ukrainy w ramach delegowanej misji wojskowej. Praktyka była dotąd jasna: nawet jeśli przedstawiciele sił NATO znajdowali się na miejscu, ich działalność okrywała zasłona milczenia. Oficjalne komunikaty mówiły o szkoleniach, doradztwie czy wsparciu technicznym, ale nie o bezpośrednim uczestnictwie w działaniach zbrojnych. Zasadniczo nie mamy oficjalnych informacji o ofiarach ze strony NATO ponoszonych w wojnie Ukrainy z Rosją.

Kondolencje ze strony MOD UK
Kondolencje ze strony MOD UK/MOD UK

Wszystko zmieniło się, gdy 28-letni młodszy kapral George Hooley zginął na ukraińskim poligonie podczas testów nowego systemu uzbrojenia. Informacje o jego śmierci zostały oficjalnie potwierdzone przez brytyjskie Ministerstwo Obrony. „The Independent” opublikowało informacje o poległym żołnierzu.

George Hooley – doświadczony komandos z tajną misją

Hooley służył w brytyjskich siłach zbrojnych od 2015 roku. Miał za sobą misje w Afganistanie, Afryce oraz Europie Wschodniej. Był członkiem jednostki powietrznodesantowej i miał przed sobą świetlaną przyszłość, już w styczniu 2026 roku miał otrzymać awans na kaprala. Zamiast tego – jego imię stało się symbolem ujawnienia tego, o czym rządy wolały dotąd nie mówić.

Zdjęcie poległego brytyjskiego żołnierza
Zdjęcie poległego brytyjskiego żołnierza/media społecznościowe

Według informacji podanych przez „The Independent”, Hooley zginął podczas obserwacji testów nowego „defensywnego systemu uzbrojenia” na jednym z ukraińskich poligonów. Razem z nim śmierć poniosło także co najmniej czterech ukraińskich żołnierzy.

Oficjalne kondolencje i... nieoficjalne pytania

Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer złożył publiczne kondolencje rodzinie poległego. – „To człowiek honoru i odwagi. Nasze myśli są z jego rodziną, przyjaciółmi i wszystkimi, którzy opłakują jego stratę” – powiedział szef rządu. Dodał, że Hooley był częścią „niewielkiego personelu brytyjskiego” już przebywającego w Ukrainie.

Kondolencje ze strony jednostki w której służył brytyjski żołnierz.
Kondolencje ze strony jednostki w której służył brytyjski żołnierz.

To właśnie ta deklaracja stała się punktem zapalnym. Po raz pierwszy bowiem tak wyraźnie padło potwierdzenie: Wielka Brytania ma żołnierzy na terenie Ukrainy. Wcześniej podobne doniesienia pojawiały się w mediach, ale rzadko były oficjalnie komentowane. Tym razem milczenie przerwano.

Keir, Starmer
Keir, Starmer

Nie był ochotnikiem był delegowany

Warto wyraźnie oddzielić przypadek Hooleya od sytuacji, gdy giną ochotnicy z Zachodu walczący po stronie Ukrainy. Takie przypadki, jak śmierć Amerykanów czy Kanadyjczyków walczących w tzw. Legionie Międzynarodowym były już znane opinii publicznej. Ci żołnierze występowali jako cywile, często po odejściu z armii lub na urlopie i działali z własnej woli.

George Hooley był jednak czymś zupełnie innym. Był czynnym żołnierzem sił zbrojnych Zjednoczonego Królestwa, delegowanym przez swój rząd na misję wojskową na terenie kraju znajdującego się w stanie wojny z Rosją. Sytuacja śmierci takiej osoby, potwierdzona oficjalnie i publicznie na takim szczeblu, zdarza się po raz pierwszy.

Co robią brytyjscy żołnierze w Ukrainie?

Według „The Guardian”, na terenie Ukrainy może przebywać obecnie ponad 100 brytyjskich żołnierzy. Oficjalnie, w roli instruktorów, doradców wojskowych lub ekspertów technicznych. Ich zadaniem ma być pomoc w obsłudze sprzętu wojskowego oraz szkolenie Ukraińców w ramach pięciotygodniowych programów intensywnych prowadzonych również w Wielkiej Brytanii. Nieoficjalnieich rola może być znacznie szersza. Eksperci sugerują bezpośredni udział w działaniach zbliżonych do operacyjnych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj