"Kanada powinna być 51. stanem, bo całkowicie zależy od USA"

– Kanada to bardzo trudny partner. Kocham Kanadę. Szczerze mówiąc, Kanada powinna być 51. stanem, bo całkowicie zależy od USA. My nie jesteśmy zależni od Kanady – mówił Trump w rozmowie ze stacją Fox News 29 czerwca 2025 r., gdy amerykańsko-kanadyjska „wojna handlowa” eskalowała.

Zresztą podobnych wypowiedzi Trumpa, w których czynił aluzje do aneksji północnego sąsiada, padło w ciągu ostatniego roku jeszcze kilka. Nawet w ostatni wtorek prezydent USA opublikował na Truth Social wygenerowany przez AI obrazek, na którym widnieje mapa z Kanadą i Grenlandią w kolorach amerykańskiej flagi.

Prezydentowi sekunduje jego otoczenie. Steve Bannon – były główny strateg Trumpa, który nadal pozostaje blisko prezydenta – stwierdził, że Kanada „gwałtownie się zmienia” i staje się „wroga” wobec Stanów Zjednoczonych.

Okazuje się, że rząd w Ottawie słucha głosów płynących z Waszyngtonu z rosnącym niepokojem i przygotowuje się na niedawno zupełnie niewyobrażalne scenariusze. Dziennik „The Globe and Mail”, powołując się na dwóch wysokich rangą urzędników władz Kanady, donosi, że tamtejsza armia modelowała niedawno, jak wyglądałaby inwazja Stanów Zjednoczonych na ich kraj. Wnioski nie napawały optymizmem.

Kanada padnie w ciągu dwóch dni

Populacja USA liczy około 348 mln ludzi, Kanady jedynie około 41,5 mln. Całość personelu amerykańskiej armii to niemal 2 mln ludzi, podczas gdy liczba kanadyjskich wojskowych nie przekracza 100 tys. Do tego US Army to jedna z najbardziej zaawansowanych technologicznie i zaprawionych w bojach sił zbrojnych na świecie.

Nie dziwi więc, że z analiz kanadyjskich wojskowych wynika, iż siły USA zdołają przełamać ich kluczowe pozycje strategiczne na lądzie i morzu w ciągu tygodnia, a być może nawet w ciągu dwóch dni.

Kanada – jak przyznają rozmówcy „The Globe and Mail” – nie dysponuje ani odpowiednią liczbą żołnierzy, ani zaawansowanym uzbrojeniem pozwalającym odeprzeć konwencjonalny atak ze strony USA. Dlatego siły zbrojne Ottawy zakładają, że w razie ewentualnej inwazji szybko przejdą do prowadzenia wojny niekonwencjonalnej. Zakładają, że niewielkie oddziały wojskowych lub uzbrojonych cywilów przeprowadzałyby zasadzki, akcje sabotażowe oraz atakowały przy użyciu dronów i taktyki partyzanckiej („uderzaj i znikaj”).

Jeden z urzędników powiedział, że model uwzględnia metody stosowane przez afgańskich mudżahedinów w walce z radzieckimi żołnierzami podczas wojny sowiecko-afgańskiej w latach 1979–1989. Zresztą były to te same taktyki, które wykorzystywali później talibowie w dwudziestoletniej wojnie przeciwko siłom USA i ich sojusznikom, w tym Kanadzie (w Afganistanie poległo 158 kanadyjskich żołnierzy).

Jak zaznaczył kanadyjski urzędnik, celem takich działań byłoby zadanie masowych strat okupującym siłom amerykańskim.

Amerykanie musieliby powtórzyć scenariusz Putina. Tylko skutecznie

Emerytowany generał Mike Day, były dowódca Kanadyjskiego Dowództwa Sił Specjalnych, przyznał w rozmowie z „The Globe and Mail”, że dla niego inwazja USA na Kanadę to scenariusz raczej ze sfery science fiction. Przyznał, że kanadyjskie siły zbrojne nie byłyby w stanie stawić czoła wojskom USA. Jednocześnie zaznaczył, że USA miałyby ogromne trudności z okupacją kraju o powierzchni Kanady (9 985 000 km kw. – jest 32 razy większa od Polski).

– Jednak mimo skali amerykańskich sił zbrojnych nie dysponują one strukturą pozwalającą na okupację, a tym bardziej kontrolę każdego dużego ośrodka miejskiego w Kanadzie – mówił.

– Ich jedyną nadzieją byłby rajd na wzór rosyjskiego marszu na Kijów i liczenie na to, że po zajęciu Ottawy reszta kraju się podda. Podobnie jak w Ukrainie, nie do pomyślenia jest dla mnie, byśmy złożyli broń po utracie stolicy – dodał.

400 tys. rezerwistów. Przygotują się na koszmarny scenariusz

Jeden z rozmówców dziennika podkreślił, że póki co relacje z amerykańskimi siłami zbrojnymi pozostają dobre. Oba kraje pracują nad kontynentalnym systemem obrony powietrznej, tzw. „Złotą Kopułą”.

Z drugiej strony gen. Jennie Carignan, szefowa sztabu kanadyjskiej armii, zapowiedziała już zamiar utworzenia liczącej ponad 400 tys. ochotników rezerwy. Według informatorów gazety mogliby oni zostać uzbrojeni lub zaangażowani w działania destabilizujące, gdyby USA rozpoczęły okupację kraju.

Ten kierunek działania popiera Aisha Ahmed, politolożka z Uniwersytetu Toronto. Uważa, że niezależnie od potencjalnego zagrożenia ze strony USA, Kanada powinna radykalnie wzmocnić zdolności obrony terytorialnej.

– Im lepiej Kanada zaimplementuje taką koncepcję obrony kraju, tym mniejsze będzie prawdopodobieństwo realizacji tych wszystkich koszmarnych scenariuszy, których nikt nie chce – podkreśliła.