Radzieckie kolosy wracają do gry! "Muzealne" 6-tonowe rakiety skutecznie uderzają w Kijów

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
26 stycznia 2026, 11:03
Tu-22M3 z rakietą Ch-22
Tu-22M3 z rakietą Ch-22/Wikipedia
Radzieckie rakiety z lat 60. znów sieją postrach . 24 stycznia Rosja po raz pierwszy użyła sześciotonowych pocisków X-22 do uderzenia w Kijów. Mimo zaawansowanych zachodnich systemów obrony powietrznej, żadna z rakiet nie została przechwycona. Atak przeprowadzono z niewielkiej odległości od granicy, co nie tylko skróciło czas reakcji, ale też ujawniło zmianę rosyjskiej taktyki, Moskwa przestała się bać zasadzek ze strony ukraińskich zestawów Patriot.

Muzealne potwory z ZSRR pokonały nowoczesną obronę

Nad ranem 24 stycznia w Kijowie znów zawyły syreny. Tym razem nie był to zwykły atak rakietowy. Rosjanie po raz pierwszy użyli do uderzenia na stolicę Ukrainy sześciotonowych krążących rakiet X-22 „Buria”, które od dekad zalegały w magazynach. W kierunku miasta i okolicznych celów poleciało aż 12 takich pocisków. Głównym celem były kluczowe elementy ukraińskiej infrastruktury energetycznej – w tym podstacje 750 kV w Białej Cerkwi i Naliwajkówce. Atak może mieć poważne konsekwencje – te stacje odpowiadają za rozprowadzanie energii elektrycznej z elektrowni jądrowych, które generują ponad połowę prądu w kraju.

Atak Rosji na Kijów
Atak Rosji na Kijów

Zaskoczenie z bliska – Rosja zmienia taktykę

W przeciwieństwie do wcześniejszych ataków, tym razem rakiety zostały wystrzelone z obszaru położonego stosunkowo blisko ukraińskiej granicy. To drastycznie skróciło czas na reakcję systemów obrony powietrznej, utrudniając przechwycenie i ewakuację. Co ważniejsze, świadczy to o zmianie rosyjskiej taktyki – jeszcze niedawno bombowce Tu-22M3 wystrzeliwały rakiety z dużej odległości, obawiając się ukraińskich zestawów Patriot czy innych systemów dalekiego zasięgu. Obecnie Rosjanie najwyraźniej przestali obawiać się tych zasadzek i zbliżają się na tyle, by ich ataki były jeszcze bardziej precyzyjne i trudniejsze do odparcia.

Stalowy potwór z czasów ZSRR

X-22 to prawdziwy kolos – waży niemal 6 ton, mierzy ponad 11 metrów i osiąga prędkość bliską 4,6 Macha. Została zaprojektowana jeszcze w latach 60., by przebijać się przez amerykańską obronę przeciwlotniczą i eliminować lotniskowce. Dziś jej jedynym nosicielem jest radziecki bombowiec Tu-22M3, który sam w sobie stanowi powietrzne zagrożenie dalekiego zasięgu. Bombowce tego typu niedawno symulowały atak na kraje NATO, prowadząc manewry nad Bałtykiem. Co ciekawe, mimo swojego wieku i imponujących rozmiarów, X-22 jest wciąż niezwykle trudna do zestrzelenia. Poywierdzają to ukraińscy specjaliści.

Trzy rosyjskie bombowce Tu-22M3 symulowały atak na Polskę. Do czego są zdolne?
Trzy rosyjskie bombowce Tu-22M3 symulowały atak na Polskę. Do czego są zdolne?

„Nie do zestrzelenia”? Ukraina próbuje, ale z marnym skutkiem

Oficjalne ukraińskie dane mówią o 12 zestrzeleniach rakiet X-22/X-32 od początku wojny, ale eksperci pozostają sceptyczni. Problemem jest nie tylko prędkość rakiety, ale też jej wytrzymałość nawet trafienie odłamkami z nowoczesnych systemów jak IRIS-T czy NASAMS nie zawsze skutkuje jej całkowitym zniszczeniem. Ogromna masa i solidna konstrukcja sprawiają, że nawet uszkodzona X-22 może dolecieć do celu. Dodatkowo na końcowym etapie lotu porusza się z dużą prędkością pod kątem nurkowym, co czyni ją jeszcze trudniejszą do przechwycenia.

Oprócz wyrzutni systemu Patriot Ukraina otrzymała także systemy przeciwlotnicze NASAMS. Widoczny na zdjęciu należy do Norwegii.
Oprócz wyrzutni systemu Patriot Ukraina otrzymała także systemy przeciwlotnicze NASAMS. Widoczny na zdjęciu należy do Norwegii./Ole Andreas Vekve / Forsvaret

Stare rakiety, nowe cele

Choć zaprojektowana do walki z amerykańskimi okrętami wojennymi, X-22 okazała się wyjątkowo skuteczna także w atakach na cele lądowe. Jej ograniczenia w precyzyjnym naprowadzaniu są znane – systemy projektowane w latach 50. były projektowane z myślą o wielkich okrętach na otwartym morzu, a nie zabudowie miejskiej. Mimo to, w warunkach współczesnego konfliktu okazuje się, że masa 600 kg materiału wybuchowego i impet uderzenia potrafią skutecznie zniszczyć nawet silnie chronione obiekty -takie jak elektrownie. Ataki na infrastrukturę energetyczną w pobliżu Kijowa to kolejny dowód, że „muzealne” rakiety wciąż mają swoje miejsce na współczesnym polu bitwy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj