Początek roku w rosyjskiej propagandzie to kolejna odsłona straszenia Zachodem i sąsiadami. Tym razem na celownik wzięto Finlandię. Według Nikołaj Patruszew, doradcy prezydenta, fińskie korwety i ich uzbrojenie mają być dowodem, że Helsinki szykują ofensywę przeciwko Rosji.
Rosjanie z niepokojem patrzą na Finlandię
W rzeczywistości, jak podkreśla ISW, fińskie okręty cumujące w portach własnego państwa mogą dosięgnąć pobliskich regionów Rosji wyłącznie z powodu bliskości geograficznej. Nie oznacza to agresji ze strony Finlandii. Dla Kremla każdy taki ruch staje się jednak pretekstem do budowania narracji o zagrożeniu i potrzebie czujności. W ten sposób Finlandia, choć nie prowadzi działań ofensywnych, w rosyjskiej narracji jawi się jako symbol niebezpieczeństwa.
Drugim elementem, na który zwraca uwagę ISW, są wypowiedzi Patruszewa dotyczące rosyjskiej floty cieni. Doradca prezydenta stwierdził, że Rosja musi udzielić "stanowczej odprawy" domniemanym próbom Wielkiej Brytanii, Francji i państw bałtyckich blokowania dostępu Rosji do basenu Atlantyku. Patruszew podkreślił również konieczność utrzymywania stałej obecności morskiej Rosji w "głównych kierunkach morskich" na całym świecie w celu odstraszania "zachodnich piratów".
Rosjanie boją się o bezpieczeństwo Królewca
Co więcej, rosyjski urzędnik oskarżył kraje europejskie o eskalację militarną i zarzucił NATO planowanie blokady Kaliningradu. Ostrzegł, że rosyjska marynarka wojenna mogłaby siłą przełamać każdą ewentualną blokadę, jeśli nie uda się rozwiązać sytuacji pokojowo. Patruszew opisał marynarkę wojenną jako "najpotężniejszy i najbardziej elastyczny instrument geopolityczny" Rosji. Doradca Władimira Putina wezwał również państwa BRICS do przyjęcia "pełnoprawnego strategicznego wymiaru morskiego".
Rosja przygotowuje obywateli do wojny z NATO
Eksperci oceniają retoryka Patruszewa służy przede wszystkim zastraszeniu Zachodu oraz utrzymaniu narracji o nieustannym zagrożeniu dla Rosji, nawet jeśli faktyczne działania państw sąsiednich nie stanowią realnego niebezpieczeństwa. Kremlowska propaganda ma też związek z próbą legitymizacji potencjalnych działań Rosji wobec NATO w przyszłości.
– W Rosji zmienia się klimat informacyjny. Coraz częściej pojawiają się pytania o to, czy konieczny będzie pobór powszechny. To sygnał, że Kreml może przygotowywać grunt pod nową mobilizację – powiedział dr Wojciech Siegień, ekspert od rosyjskiej propagandy, cytowany przez Wirtualną Polskę. Według niego rosyjskie media państwowe konsekwentnie wzmacniają narrację o "zagrożeniu ze strony NATO", jednocześnie budując obowiązek "obrony ojczyzny".