USA ostrzegają Komisję Europejską. "To błędny kierunek"

Komisja Europejska prowadzi konsultacje w sprawie zmiany przepisów od kilku tygodni. W tym celu zwróciła się do rządów i przedstawicieli przemysłu zbrojeniowego o opinie.

Na ruch organu wykonawczego UE błyskawicznie zareagował Waszyngton. Serwis Politico ujawnił pismo, które Departament Obrony USA wystosował do Brukseli na początku lutego.

"Stany Zjednoczone stanowczo sprzeciwiają się wszelkim zmianom dyrektywy, które ograniczyłyby zdolność amerykańskiego przemysłu do uczestniczenia w krajowych zamówieniach obronnych państw członkowskich UE" – czytamy w dokumencie.

"Protekcjonistyczna i wykluczająca polityka, która administracyjnie wypycha amerykańskie firmy z rynku – podczas gdy największe europejskie koncerny zbrojeniowe nadal w znacznym stopniu korzystają z dostępu do rynku USA – to błędny kierunek" – dodano.

Waszyngton grozi retorsjami

Ponadto Pentagon ostrzegł, że wprowadzenie klauzuli w duchu "Kupuj europejskie" do nowych przepisów o zamówieniach obronnych wywoła reakcję odwetową ze strony USA.

"Jeśli w krajowych przepisach o zamówieniach państw członkowskich zostaną wprowadzone rozwiązania faworyzujące europejskich producentów, Stany Zjednoczone prawdopodobnie dokonają przeglądu wszystkich obowiązujących ogólnych wyłączeń i odstępstw od przepisów w duchu "Kupuj amerykańskie", przyznanych na mocy naszych dwustronnych porozumień o wzajemnych zamówieniach obronnych" – napisał Departament Obrony.

W praktyce oznaczałoby to ograniczenie dostępu europejskich firm do amerykańskiego rynku zamówień obronnych.

Warto odnotować, że 19 z 27 państw UE podpisało z Waszyngtonem porozumienia, które umożliwiają europejskim firmom ubieganie się o część kontraktów Pentagonu. Na amerykańskim rynku obecne są m.in. włoski Leonardo oraz szwedzki Saab.

"W przyszłości wszelkie wyjątki byłyby rozpatrywane indywidualnie, w odniesieniu do konkretnych kontraktów, i wyłącznie wówczas, gdy byłoby to niezbędne dla zapewnienia interoperacyjności i standaryzacji w ramach NATO" – czytamy w amerykańskim komunikacie.

Stanowisko Pentagonu, jak informuje Politico, podpisał również Departament Stanu USA.

"Kupuj europejskie" nie przejdzie?

W ostatnich latach Komisja Europejska konsekwentnie zabiega o zwiększenie udziału europejskiego uzbrojenia w arsenale państw członkowskich oraz w realizowanych przez nie kontraktach obronnych. To element szerszej strategii wzmacniania autonomii strategicznej Unii w obliczu rosnącego zagrożenia ze strony Rosji. Przez dekady europejskie armie w znacznym stopniu opierały się na amerykańskim sprzęcie – od myśliwców F-35, przez systemy artylerii rakietowej HIMARS, po zestawy obrony powietrznej Patriot. Dziś niemal dwie trzecie importowanego przez UE uzbrojenia pochodzi ze Stanów Zjednoczonych.

Twarde stanowisko administracji Donalda Trumpa może jednak skomplikować realizację forsowanej przez Brukselę strategii „Kupuj europejskie”. Spór o zasady zamówień obronnych stanie się sprawdzianem determinacji państw członkowskich – na ile są gotowe realnie ograniczać zależność od USA, które w okresie prezydentury Trumpa są postrzegane jako partner coraz mniej przewidywalny.

Komisja zapowiada przedstawienie w trzecim kwartale nowelizacji dyrektywy z 2009 r., wpisującej się w szerszy – i politycznie kontrowersyjny – projekt wzmocnienia preferencji dla europejskich producentów. Nie jest jednak przesądzone, czy nowe regulacje wprowadzą twarde, wiążące mechanizmy premiujące rodzimy przemysł zbrojeniowy.

Unia już teraz stosuje rozwiązania sprzyjające europejskim firmom. Dotyczy to m.in. wartego 150 mld euro mechanizmu pożyczek na zakup uzbrojenia SAFE oraz finansowania zakupów broni przez Ukrainę w ramach niedawno uzgodnionej pożyczki w wysokości 90 mld euro. W obu przypadkach środki unijne mogą zostać wykorzystane wyłącznie wtedy, gdy co najmniej 65 proc. wartości zamawianego sprzętu pochodzi z Europy.