Ukraina pokazała światu rakietę. FP-9 może stać się postrachem Rosji
Za projektem stoi ukraińska firma Fire Point, która wcześniej rozwijała mniejszy system FP-7. Jednak to właśnie nowy FP-9 pokazuje, że Ukraina celuje znacznie wyżej niż dotychczas. Nowa konstrukcja to prawdziwy gigant, który może stać się jednym z najgroźniejszych elementów ukraińskiego arsenału.
Eksperci oceniają, że FP-9 może mieć od około 9,5 do nawet 12,5 metra długości oraz około 1,1 metra średnicy. To oznacza, że nowa ukraińska rakieta może przewyższać rozmiarami rosyjskiego Iskandera, radzieckiego Elbrusa, a nawet wcześniejsze ukraińskie projekty, takie jak Hrim-2. Dla porównania amerykański ATACMS, uznawany za skuteczny system pola walki, wygląda przy FP-9 jak broń krótkiego zasięgu.
Moskwa w zasięgu FP-9. Ukraina buduje potężną broń strategiczną
Tak ogromne gabaryty nie są przypadkowe. FP-9 ma być zdolny do przenoszenia aż 800–kilogramowej głowicy bojowej na setki kilometrów. Tego rodzaju możliwości oznaczają, że Ukraina rozwija broń o potencjale strategicznym, zdolną do rażenia obiektów wojskowych, infrastrukturalnych i logistycznych na dystansie około 855 km. Taki zasięg pocisku oznacza również możliwość rażenia celów w rejonie Moskwy.
Firma Fire Point zapowiada, że FP-9 ma przejść proces kodyfikacji w ukraińskim ministerstwie obrony latem 2026 roku. To właśnie wtedy może rozpocząć się droga do wprowadzenia rakiety do regularnej służby. Na ten moment pozostaje ona projektem demonstracyjnym, jednak już dziś wiadomo, że jej potencjał może radykalnie zmienić układ sił w wojnie.
FP-9 może wynieść Ukrainę do elity. Takiej broni nie mają nawet USA
Jeśli próby FP-9 zakończą się powodzeniem, Ukraina dołączy do wąskiego grona państw posiadających zdolność do użycia lotniczych pocisków balistycznych. Dotąd należały do niego głównie Rosja i Izrael, podczas gdy Stany Zjednoczone obecnie nie dysponują taką bronią operacyjnie.
Odpalanie pocisków balistycznych z powietrza znacząco zwiększa ich zasięg, nawet o setki kilometrów, a także utrudnia ich przechwycenie. Z kolei prędkość czyni je wyjątkowo trudnymi celami dla obrony przeciwlotniczej. Wystarczy przypomnieć, że rosyjski Kindżał, wystrzeliwany m.in. z myśliwca przechwytującego Mikojan MiG-31, osiąga prędkość ponad 5 Ma (około 6120–6125 km/h). To sprawia, że nawet zaawansowane systemy obrony mają trudności z jego przechwyceniem.
