„Niestety, demonstracyjne loty strategicznych bombowców NATO stały się częstsze. W tym roku na terytorium graniczącym (z Białorusią – PAP) wykonano ich dziewięć” – powiedział Karol w telewizji STV. Jego wypowiedź przytacza portal TUT.by.

„Z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że w czasie tych demonstracyjnych lotów są przerabiane m.in. warianty ataków zarówno na Białoruś, jak i na Rosję” – oświadczył.

Karol odniósł się również do zgłoszonych przez Białoruś w kwietniu dwóch przypadków „naruszenia jej przestrzeni powietrznej od strony Polski”.

„Przez te loty testowana jest gotowość naszych systemów obrony przeciwlotniczej. Dlatego, że każda agresja rozpoczyna się przede wszystkim od zmasowanego ataku lotnictwa. Tym samym ma to na celu sprawdzenie naszej gotowości do odparcia agresji. I my jesteśmy gotowi” – powiedział wojskowy.

„O pierwszym wypadku w ogóle do tej pory milczą, w żaden sposób nie komentują, ale jeśli użyć paraleli historycznych, to my znamy te +przypadkowe+ przeloty w przededniu Wielkiej Wojny Ojczyźnianej” – dodał.

Ministerstwo obrony Białorusi oświadczało, że w 13 i 29 kwietnia doszło do naruszenia granic powietrznych tego kraju przez jednostki latające od strony Polski. W pierwszym przypadku Polska oświadczyła, że „wojskowe statki powietrzne 12.04 br. w godzinach wieczornych nie wykonywały lotów w pobliżu granicy państwowej między Polską a Białorusią”. W drugim przypadku Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych RP potwierdziło, że rzeczywiście doszło do naruszenia, lecz była to sytuacja niecelowa, „przypadkowa i krótkotrwała”.

Od ubiegłorocznych protestów przeciwko sfałszowaniu wyborów prezydenckich, za którymi według wersji Mińska stoi Zachód, władze w białoruskiej stolicy nasiliły konfrontacyjny ton wobec państw zachodnich. Alaksandr Łukaszenka twierdził m.in., że Polska zamierza zająć część obwodu grodzieńskiego, а NATO - stworzyć specjalne oddziały do walki z białoruskimi władzami.