W środę o godz. 16.30 połączone sejmowe komisje: MSWiA oraz Obrony Narodowej mają rozpocząć pracę nad pilnym rządowym projektem ustawy o budowie zabezpieczenia granicy państwowej. Projekt - jak informował we wtorek szef MSWiA Mariusz Kamiński - zakłada stworzenie na granicy z Białorusią "solidnej, wysokiej zapory, wyposażonej w system monitoringu i detekcji ruchu".

Sceptycznie do inicjatywy rządowej podchodzą główne siły opozycyjne. Szef klubu Koalicji Obywatelskiej Borys Budka ocenił w środę, że projekt to "bubel prawny, który ma przykryć niekompetencję" obecnie rządzących. "To jest kolejny przekręt, który spowoduje wypływ pieniędzy publicznych do bliżej nieokreślonych podmiotów, wybranych bez żadnego trybu, bez przetargu, a ludzie pokroju Jacka Sasina czy Łukasza Szumowskiego już pokazali, co potrafią zrobić z pieniędzmi publicznymi" - dodał Budka.

Według niego obecny rząd "niczego nie zbuduje". "To będzie kolejna klasyczna medialna +picerka+, oni sobie będą tam jeździć, robić zdjęcia, udawać, że coś robią, a granica będzie nadal dziurawa. Dlaczego? Dlatego, że rząd to nieudacznicy" - zaznaczył szef klubu KO.

Równie krytyczną ocenę na temat rządowego przedsięwzięcia ma przewodniczący klubu Lewicy Krzysztof Gawkowski. "Mamy budować mur, który nie wiadomo, jaki będzie miał cel, bo żaden mur, w żadnym państwie na świecie nie doprowadził do tego, że nie mieliśmy uchodźców ani imigrantów" - stwierdził Gawkowski.

Zwrócił uwagę, że Polska nie ma żadnego systemowego wsparcia, które zniechęcałoby uchodźców do przyjeżdżania do naszego kraju. "Nie pomagamy tam na miejscu, za to próbujemy opowiadać, że mur rozwiąże wszystkie problemy. To nie jest rozwiązanie w XXI wieku, które zabezpieczy nas przed falą uchodźców - tą i tymi w przyszłości" - powtórzył polityk Lewicy.

Wątpliwości mają także: PSL i Polska 2050. "Chcemy zapoznać się z tym projektem - uważamy, że granica powinna być strzeżona i szczelna, powinna być dobrze chroniona przed nielegalnymi imigrantami, a ona nie jest dzisiaj dobrze chroniona. Nie pomógł stan wyjątkowy, nie pomogła budowa płotu, więc rozumiem, że teraz rządzący szukają przynajmniej wizerunkowego sposobu na wyjście z sytuacji" - powiedział szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz.

Zastrzegł jednak przy tym, iż jego klub - Koalicji Polskiej nie jest przeciwny tego typu inicjatywom, ale - jak dodał - posłowie będą pytać o szczegóły rządowej propozycji. Na pewno bezpieczeństwo granicy jest bardzo ważne i dziwi, że w momencie tak wielkiego kryzysu i zagrożenia dla szczelności polskiej granicy, zamiast jednoczyć się w ramach UE i współdziałać w ochronie granicy, rządzący robią wszystko, żeby naszą pozycję w Unii osłabiać" - zaznaczył Kosiniak-Kamysz.

Rzeczniczka Polski 2050 Paulina Henning-Kloska zapowiedziała, że jej koło złoży poprawki do rządowego projektu. "Zobaczymy, co z tego wyjdzie" - dodała w rozmowie z PAP.

Posłanka nie kryła swych wątpliwości dotyczących planowanej budowy zapory. Zwróciła uwagę, że budowa ma pochłonąć ponad 1,5 miliarda złotych, a - według niej - rząd mógłby przeznaczyć te pieniądze np. na obniżkę akcyzę na gaz czy zlikwidować opłatę paliwową.

Druga wątpliwość to - jak mówiła posłanka Polski 2050 - kwestia realizacji inwestycji bez przetargu. "Rodzi to wątpliwości czy znowu nie ustawią się w kolejce różni +handlarze bronią+ i +producenci maseczek+. To są takie podstawowe wątpliwości. Mam wrażenie, że cała ustawa jest wprowadzana tylko po to, żeby ktoś na tym zarobił grube pieniądze" - oceniła Henning-Kloska.

Rada Ministrów przyjęła we wtorek projekt ustawy o budowie zabezpieczenia granicy państwowej, który tego samego dnia trafił teraz do Sejmu.

W wypowiedzi dla PAP Kamiński zaznaczył, że Straż Graniczna od kilku miesięcy odnotowuje zwiększoną presję migracyjną na polsko-białoruskim odcinku granicy państwowej. "Pomimo zapewnienia dodatkowego wsparcia kadrowego dla oddziałów SG, pomocy żołnierzy Sił Zbrojnych RP i Policji oraz zastosowanych tymczasowych instalacji, liczba podejmowanych prób przekroczenia granicy polsko-białoruskiej nie maleje" - zauważył.

Od 2 września w związku z presją migracyjną w 183 miejscowościach woj. podlaskiego i lubelskiego przylegających do granicy z Białorusią obowiązuje stan wyjątkowy. Początkowo został wprowadzony na 30 dni, ale Sejm zgodził się przedłużenie stanu wyjątkowego o kolejne 60 dni, czyli do końca listopada.(PAP)

autorzy: Marta Rawicz, Grzegorz Bruszewski