Armia USA będzie drukować czołgi w Europie. Czy gigantyczne drukarki 3D trafią też do Wojska Polskiego

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
22 stycznia 2025, 06:39
Drukarka 3d
Drukarki 3D mają zrewolucjonizować wojskową logistykę./shutterstock
Amerykańska armia właśnie ujawniła przełomowe informacje - pod koniec 2024 roku udało im się wydrukować wszystkie części czołgu Abrams przy użyciu największej na świecie drukarki 3D. To nie science fiction, a początek rewolucji w wojskowej logistyce. Ten przełom może mieć ogromne znaczenie dla europejskich sojuszników USA, w tym Polski, która jest jednym z największych użytkowników Abramsów poza Stanami Zjednoczonymi.

Od nakrętki do czołgu

Wszystko zaczęło się niewinnie - od wydrukowania zwykłej nakrętki do systemu przeciwpożarowego. Dzięki tej prostej części, która kosztowała zaledwie 2,5 dolara, amerykańska armia zaoszczędziła prawie 1500 dni przestoju sprzętu bojowego. Przypadek miał miejsce w Korei Południowej, gdzie amerykańskie pojazdy opancerzone MRAP zostały unieruchomione z powodu awarii prostego elementu. Zamiast czekać 5 miesięcy na dostawę z USA, żołnierze wydrukowali 284 nakrętki na miejscu. To pokazało dowództwu, jak wielki potencjał drzemie w technologii drukarek 3D.

Mobilne fabryki w kontenerach

173. Brygada Powietrznodesantowa, elitarna jednostka stacjonująca w Europie, otrzyma specjalne drukarki 3D zamontowane w zwykłych kontenerach morskich. Ta jednostka, znana ze swojej gotowości bojowej i szybkiego reagowania, będzie pierwszą, która przetestuje nową technologię w warunkach europejskich. Mają testować m.in. modelowanie 3D w celu drukowania części zamiennych w pobliżu linii frontu. Mobilne drukarki można przewieźć wszędzie tam, gdzie są potrzebne – od baz w Niemczech po poligony w Polsce czy kraje bałtyckie. Co więcej, wielkoskalowe, mobilne drukarki do metalu i plastiku można rozstawić i uruchomić w zaledwie 45 minut! To prawdziwa rewolucja w logistyce wojskowej. Rozpoczęcie testów tej technologii w elitarnej amerykańskiej jednostce w tym tygodniu opisał amerykański magazyn internetowy smallwarsjournal.com, działający przy stanowym uniwersytecie Arizona. Zwrócił on uwagę, że obecnie armia tworzy jednolite cyfrowe wojskowe archiwum "zatwierdzonych" projektów do druku (tzw. szablonowych konstrukcji).

ciężarówka w porcie, rozładunek, kontenery
Wielkogabarytowa drukarka 3D zmieści się w zwykłym morskim kontenerze, co pozwala łatwo ja przewieźć ale i ukryć.

Ukraina testuje drukarki 3D

Od 2023 roku siedem takich drukarek pracuje już na Ukrainie, gdzie przechodzą prawdziwy chrzest bojowy. Sprzęt sprawdza się w warunkach wojennych – nie wymaga skomplikowanych laserów ani specjalnych gazów, a części można produkować niemal natychmiast. Ukraińskie doświadczenia pokazują, że technologia drukowania części sprawdza się nawet w warunkach intensywnego konfliktu. Drukarki potrafią wyprodukować części zamienne do pojazdów, dronów i innego sprzętu w czasie krótszym niż 24 godziny.

Cyberbezpieczeństwo przede wszystkim

Eksperci Pentagonu ostrzegają przed możliwością cyberataków na drukarki 3D. Pokazali nawet, jak hakerzy mogą niepostrzeżenie sabotować drukowane części – na przykład śmigła dronów, które z zewnątrz wyglądają idealnie, ale mają mikroskopijne wady prowadzące do awarii. To szczególnie ważne w kontekście europejskim, gdzie systemy muszą być odporne nie tylko na fizyczne ataki, ale także na coraz częstsze cyberataki ze strony potencjalnych przeciwników.

Wielkie inwestycje w druk 3D

Do 2032 roku amerykańska armia planuje wydać na technologię druku 3D aż 1,8 miliarda dolarów. To pokazuje, jak poważnie traktują tę technologię. Dla Polski, która intensywnie modernizuje swoją armię amerykańskim sprzętem, dostęp do tej technologii mógłby być bezcenny. Na razie jednak nie wiadomo, czy i kiedy polskie siły zbrojne mogłyby otrzymać podobne systemy. Wojskowi podkreślają, że druk 3D nie zastąpi całkowicie tradycyjnych metod produkcji, ale znacząco przyspieszy dostawy części i sprzętu na pole walki. W przypadku Polski, która używa coraz więcej amerykańskiego sprzętu - od Abramsów po F-35 - taka możliwość szybkiej produkcji części zamiennych mogłaby znacząco zwiększyć gotowość bojową.

250 czołgów Abrams dla Polski w najnowszym wariancie
Niektóre części do polskich czołgów Abrams będą mogły byc drukowane na miejscu./Wojciech Krol

W najbliższych latach żołnierze będą mogli wydrukować sobie potrzebny sprzęt niemal na zawołanie - od drobnych części zamiennych po całe drony bojowe. To prawdziwa rewolucja w wojskowej logistyce, która może zmienić oblicze przyszłych konfliktów. Szczególnie ważne jest to w Europie Środkowo-Wschodniej, gdzie szybkość reakcji i niezależność logistyczna mogą być kluczowe w przypadku potencjalnego konfliktu.

Sławomir Biliński

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj