USA: Rosji zniszczono mniej bombowców, niż mówi Ukraina. Powietrzne radary A-50 nie ucierpiały w ataku?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
5 czerwca 2025, 06:09
Atakowany A-50
Atakowany A-50, widać braki w poszyciu i fatalny stan malowania oraz brak gondoli silnika. Zapewne wskazuje to ze była to wycofana maszyna./SBU
Amerykańskie służby rzucają cień na triumfalne komunikaty Ukrainy po ataku dronów na rosyjskie lotniska. Według ustaleń USA zniszczono znacznie mniej maszyn, niż twierdzi prezydent Zełenski. Co więcej, niektóre z trafionych maszyn mogły być niezdolne do lotu.

Mniejszy sukces, niż ogłosił Zełenski? Tylko 10 zniszczonych maszyn, a nie 41.

USA podważa dane Ukrainy dotyczące liczby zniszczonych rosyjskich samolotów w ataku z 1 czerwca. Zamiast 41 zniszczonych maszyn, jak mówił prezydent Wołodymyr Zełenski, Amerykanie wskazują na maksymalnie 20 trafień, z czego około 10 maszyn rzeczywiście uległo całkowitemu zniszczeniu. Takie dane przekazali dziennikarzom Reutersa dwaj amerykańscy urzędnicy, zastrzegając anonimowość. To oznacza poważną korektę ukraińskich doniesień. Zachodnie źródła tonują nastroje i przypominają, że nie da się jednoznacznie potwierdzić wersji żadnej ze stron.

Samoloty wczesnego ostrzegania pod ostrzałem, ale bez realnych strat?

Wśród trafionych 1 czerwca dronami w ramach operacji Pajęczyna miały znaleźć się także rosyjskie bombowce strategiczne oraz samoloty wczesnego ostrzegania A-50. Te ostatnie, jak się okazuje, stacjonowały na lotnisku w Iwanowie, ale były to... złomowane egzemplarze bez silników. Na ukraińskich zdjęciach z dronów widoczny jest brak silników pod skrzydłami tych maszyn i ubytki w poszyciu płatowca samolotu.

Zdjęcie z ukraińskiego drona na atakowany A-50
Zdjęcie z ukraińskiego drona na atakowany A-50. Widac brak gondol silników pod skrzydłami i fatalny stan malowania kopuły radaru, co może wskazywać że ten egzemplarz był wycofany z użytkowania.

Co więcej, blogerzy wojskowi i sugerują, że maszyny zostały celowo „upiększone”, by wyglądały na sprawne.

Cios w „nuklearną triadę” i napięcie na linii Wschód-Zachód

Uderzenie w rosyjskie lotniska wywołało niepokój w Moskwie i na Zachodzie. Oficjalnie USA nie wiedziały o planowanym ataku Kijowa, co wzbudziło irytację wśród rosyjskich decydentów. Rosja zaapelowała do Stanów i Wielkiej Brytanii, by powstrzymały Ukrainę przed eskalacją. Według przedstawiciela Trumpa ds. Ukrainy, Keitha Kellogga, atak na element rosyjskiej „nuklearnej triady” może nieść ze sobą poważne konsekwencje. „Gdy trafiasz w system przetrwania państwa, ryzyko odpowiedzi gwałtownie rośnie” - ostrzegł.

Ukraina wciąż groźna

Mimo przesadzonego bilansu, atak na rosyjskie lotniska miał duże znaczenie psychologiczne i był skuteczny. Pokazał, że Ukraina potrafi razić cele głęboko za linią frontu, nawet 4 tysiące kilometrów od strefy działań wojennych. To ważny sygnał zarówno dla Rosji, jak i Zachodu. Rosja otrzymała potężny cios w wojnie informacyjnej i zadano jej realne straty, które przynajmniej w najbliższym czasie mają charakter nieodwracalny. Rosja nie produkuje już bowiem takich maszyn jak T-22M3 czy Tu-95MS. Ukrainie nie udało się jednak zniszczyć znacznie cenniejszych bombowców Tu-160 i powietrznych radarów A-50.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj