Mają dość bezkarności Rosjan. Mały kraj pragnie groźnej broni

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
24 września 2025, 10:59
Mają dość bezkarności Rosjan. Mały kraj pragnie groźnej broni
Mają dość bezkarności Rosjan. Mały kraj pragnie groźnej broni/ShutterStock
Estonia po raz kolejny daje do zrozumienia, że w obliczu prowokacji Rosjan nie ma miejsca na półśrodki. Minister obrony Hanno Pevkur w rozmowie z brytyjskim "The Telegraph" zadeklarował, że jego kraj jest gotów przyjąć na swoim terytorium brytyjskie myśliwce F-35A. Nie chodzi przy tym o zwykłe maszyny bojowe, ale o samoloty zdolne do przenoszenia amerykańskich bomb atomowych B61.

Deklaracja padła w wyjątkowo napiętym momencie. Zaledwie kilka dni wcześniej trzy rosyjskie myśliwce naruszyły estońską przestrzeń powietrzną. Dla Tallinna takie incydenty są codziennym przypomnieniem, że bezpieczeństwo kraju zależy w ogromnym stopniu od sojuszników z NATO. Estonia, podobnie jak Litwa i Łotwa, nie posiada bowiem własnych myśliwców.

Estonia pragnie groźnej broni. Mają dość bezkarności Rosjan

Od 2004 roku przestrzeń powietrzną państw bałtyckich zabezpiecza misja NATO Baltic Air Policing. Co kilka miesięcy zmieniają się kontyngenty. Obecnie w bazie lotniczej Amari stacjonują włoskie F-35, które niedawno eskortowały rosyjskie myśliwce z estońskiej przestrzeni powietrznej.

Deklaracja Pevkura nabiera szczególnego znaczenia w kontekście planów Londynu. Premier Keir Starmer ogłosił, że Wielka Brytania kupi dwanaście F-35A od Stanów Zjednoczonych. To właśnie ta wersja samolotu jest przystosowana do przenoszenia bomb atomowych B61. Formalna kontrola nad nimi pozostaje jednak w rękach Waszyngtonu. Bez zgody Amerykanów żaden atak nuklearny nie byłby możliwy.

W praktyce rozmieszczenie takich maszyn w Estonii oznaczałoby jakościową zmianę w obecności NATO na wschodniej flance. Do tej pory chodziło o obronę powietrzną i rutynowe patrole. Tym razem mowa o potencjale strategicznym, który Moskwa postrzegałaby jako zagrożenie u własnych granic.

Estończycy widzą u siebie F-35A. Potencjał odstraszania czy ryzyko eskalacji?

I właśnie tu zaczynają się wątpliwości. "The Telegraph" cytuje źródła wojskowe, według których umieszczenie F-35A w Estonii nie zwiększyłoby bezpieczeństwa, lecz mogłoby sprowokować Rosjan do ostrzejszych działań. Maszyny znajdowałyby się bardzo blisko potencjalnego frontu, a w przypadku konfliktu stałyby się jednym z pierwszych celów. "To raczej czynnik podburzający niż odstraszający" – zauważa gazeta.

NATO rozważa swoje dalsze kroki po tym, jak Estonia wszczęła konsultacje w ramach Artykułu 4 Traktatu Północnoatlantyckiego w sprawie naruszania przestrzeni powietrznej krajów członkowskich przez Rosję. Według "The Telegraph" wspólna deklaracja może ukazać się w środę. Sojusz "prawdopodobnie odrzuci wezwania do instynktownego zestrzeliwania każdego rosyjskiego myśliwca, który znajdzie się w granicach państw NATO".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj