Minister podkreślił, że "nie chodzi tylko o kwestię symboliczną", lecz "o narzędzie dyplomatyczne, które służyłoby rozwiązaniu na rzecz dwóch państw (izraelskiego i palestyńskiego-PAP), żyjących obok siebie w pokoju i bezpieczeństwie".

Polityczny dystans Paryża

Dodał następnie: "Francja nie uważa, by obecnie spełnione zostały warunki, w których taka decyzja miałaby realny wpływ na ten proces".

Reklama

Tłumaczył także, że decyzja ta powinna być "użyteczna, to jest - pozwolić na decydujący przełom na płaszczyźnie politycznej".

W komunikacie na serwisie X minister podkreślił, że na spotkaniu z szefem dyplomacji Izraela powtórzył, iż priorytetami Francji są: uwolnienie zakładników uprowadzonych przez Hamas, rozejm w Strefie Gazy i zapewnienie pomocy humanitarnej.

Wszystko zależy do decyzji Waszyngtonu

Już wcześniej Paryż informował, że kwestia uznania państwa palestyńskiego nie stanowi tabu, jednak powinna być częścią szerszych zabiegów na rzecz rozwiązania w postaci dwóch państw.

Francuskie źródła dyplomatyczne powiedziały agencji Reutera, że symboliczne uznanie byłoby bezużyteczne, jeśli nie byłoby faktycznego postępu w kierunku procesu politycznego przy poparciu Stanów Zjednoczonych. Słowa ministra Sejourne - jak podkreśla Reuters - oznaczają zdystansowanie się Francji od decyzji Irlandii, Norwegii i Hiszpanii.

Dzień niepodległości Palestyny

Te trzy państwa ogłosiły w środę, że 28 maja uznają niepodległe państwo palestyńskie, i wyraziły nadzieję, że inne kraje zachodnie pójdą ich śladem.

Z Paryża Anna Wróbel