Tajwan: Obywatele powinni unikać podróży do Chin. Grozi im śmierć

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
28 czerwca 2024, 09:38
Chiny,Tajwan
Tajwan: Obywatele powinni unikać podróży do Chin. Grozi im śmierć/Shutterstock
Władze w Tajpej wezwały obywateli do unikania zbędnych podróży do Chin, Hongkongu i Makau po tym, gdy Pekin ogłosił w ubiegłym tygodniu nowe wytyczne dotyczące karania, nawet śmiercią, "krnąbrnych zwolenników niepodległości Tajwanu" - podał w piątek portal Taiwan News.

Tajwańska Rady ds. Chin Kontynentalnych (MAC) poinformowała w czwartek o podniesieniu ze skutkiem natychmiastowym alertu dotyczącego bezpieczeństwa podróży do Chin, Hongkongu i Makau do poziomu pomarańczowego, czyli drugiego najwyższego.

Kara śmierci wobec "krnąbrnych" zwolenników niepodległości wyspy

"W związku ze wprowadzeniem nowych wytycznych związanych z tzw. przestępstwem secesji, my, jako agencja rządowa, mamy obowiązek przypominać naszym obywatelom, że rzeczywiście istnieje ryzyko" podczas podróży do Chin oraz podległych im regionów Hongkongu i Makau - powiedział Liang Wen-chieh, zastępca szefa i rzecznik MAC.

Liang przypomniał o zasadach ogłoszonych przez Pekin 21 czerwca i przewidujących, w "szczególnie poważnych" przypadkach, karę śmierci wobec "krnąbrnych" zwolenników niepodległości wyspy. MAC jest najważniejszą tajwańską agencją rządową zajmującą się sprawami dotyczącymi relacji między komunistycznymi Chinami a Tajwanem.

Rzecznik agencji zwrócił uwagę, że w ostatnim czasie odnotowano kilka przypadków "nielegalnego zatrzymania, przetrzymywania i przesłuchiwania obywateli Tajwanu" w Chinach kontynentalnych. Liang jednocześnie podkreślił, że apel władz w Tajpej nie oznacza zakazu podróżowania do Chin, ale - jeśli wyjazd jest konieczny - podróżni powinni unikać poruszania drażliwych tematów, a także fotografowania portów, lotnisk i miejsc ćwiczeń wojskowych oraz posiadania przy sobie publikacji związanych z polityką, historią i religią.

Prezydent Tajwanu Lai Ching-te oznajmił w poniedziałek, że Chiny "nie mają prawa karać" Tajwańczyków za ich poglądy. Władze w Pekinie traktują demokratycznie rządzony Tajwan jako swoją zbuntowaną prowincję i nie wykluczają użycia siły w celu przejęcia nad nią kontroli, a Laia określają mianem "niebezpiecznego separatysty".

Krzysztof Pawliszak 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Tematy: Tajwan
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj