"Syndromem postimperialnym" socjolog, szef niezależnego ośrodka badania opinii publicznej nazywa odczuwany przez wielu Rosjan żal związany z utratą statusu wielkiego państwa, którym był Związek Radziecki. Jest on w Rosji nadzwyczaj ważny i stanowi jeden z elementów poparcia dla prezydenta Władimira Putina - mówi Gudkow.

"Ludzie uważają, że właśnie Putin przywrócił autorytet Rosji jako wielkiego państwa, jej potęgę i siły zbrojne, i zmusił kraje sąsiednie, by liczyły się z Rosją. Absolutnej większości Rosjan daje to poczucie dumy i szacunku do samych siebie mimo pogarszającej się sytuacji gospodarczej i nasilającego się kursu represyjnego w polityce wewnętrznej" - powiedział socjolog.

Reklama

Poczucie przynależności do wielkiego państwa uważa on za ważną część dzisiejszej tożsamości zbiorowej Rosjan, nawet tych, którzy nie pamiętają już ZSRR. "U młodych ludzi przejawia się to nieco słabiej niż u starszych, ale różnice nie są znaczące. Przyczyniają się do tego instytucje, które podtrzymują ideologię wielkiego państwa, poczucie przynależności do imperium - chociażby utraconego. Są to: armia, instytucje państwowe i szkoła" - tłumaczy badacz.

Jak wskazuje, właśnie te instytucje, w których odbywa się socjalizacja młodzieży, reprodukują we współczesnej Rosji "wszystkie stereotypy radzieckie i mity". W tym kontekście socjolog wymienia też "bardzo represyjną" policję, zapewniającą "przymuszanie do tego porządku społecznego, na którym opiera się reżim putinowski i do przyjęcia tej ideologii, zbiorowej tożsamości postimperialnej".

Rozmówca PAP wskazuje, że upadek ZSRR przed 30 laty jego mieszkańcy przyjęli "całkiem spokojnie". Panowało wówczas poczucie, że reżim komunistyczny wyczerpał swoje możliwości, a jego rządy sprawiły, że kraj znalazł się na marginesie historii. Również i dziś "mało kto chce powracać do tych czasów, czy też odbudowywać Związek Radziecki - ludzie sądzą, że jest to niemożliwe, albo niepotrzebne" - zaznacza Gudkow.

Tłumaczy, że pewna tęsknota za ZSRR wynika z porównania problemów dzisiejszego dnia z czasami, gdy państwo zapewniało pracę, bezpłatną edukację i opiekę lekarską. Rosjanie odczuwają też zerwanie więzi rodzinnych i przyjacielskich z dawnymi republikami ZSRR, dziś niezależnymi państwami. Co najmniej 25 proc. obywateli Rosji ma korzenie czy krewnych za granicą - na Ukrainie, Białorusi, w Mołdawii.

Po upadku ZSRR nie było antyzachodnich nastrojów

Gudkow w rozmowie z PAP zwraca uwagę, że po upadku ZSRR niemal nie było, silnych dzisiaj, nastrojów antyzachodnich, a około 60 proc. Rosjan miało nadzieję na integrację ich kraju z instytucjami europejskimi.

Jednak sytuację mocno zmienił "bardzo ciężki i długi okres reform", pojawiło się rozczarowanie, utrata nadziei i resentymenty. Tę sytuację wykorzystał Władimir Putin, który - jak mówi Gudkow - "uczynił kurs antyzachodni podstawą swojej polityki". Od połowy zeszłej dekady nastawienie antyzachodnie "stało się podstawą polityki reżimu, również w propagandzie i socjalizacji młodego pokolenia" - mówi Gudkow. Zdaniem socjologa nastroje te, silne zwłaszcza w 2014 roku, podczas aneksji Krymu, dziś są już słabsze.

30 lat, które minęły od upadku ZSRR "to mało" dla socjologa - mówi szef Centrum Lewady. "Proces rozpadu reżimu totalitarnego zajmie niejedno pokolenie. Na razie zmieniło się tylko jedno: odchodzi moje pokolenie, które było świadkiem tych wydarzeń. Jednak zachowały się instytucje: armia, propaganda i szkoła, i młodzież odnawia te wszystkie klisze, choć nastawiona jest o wiele bardziej prozachodnio i chciałaby więcej wolności i demokracji. Niemniej, musi się godzić z tym, co istnieje i adaptować się - mimo całego swojego idealistycznego nastawienia" - podsumowuje Gudkow.

W środę 8 marca minęła 30 rocznica podpisania przez przywódców Białorusi, Rosji i Ukrainy porozumienia białowieskiego kończącego istnienie ZSRR i powołującego Wspólnotę Niepodległych Państw. Deklarację o samorozwiązaniu ZSRR Rada Najwyższa ZSRR uchwaliła 26 grudnia 1991 roku.

Z Moskwy Anna Wróbel (PAP)