Carat u stóp góry Liban. Imperialny wyczyn Rosji sprzed 250 lat

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
13 sierpnia 2022, 23:26
Pomnik upamiętniający bitwę pod Czeszme Fot. Poliorketes
<p>Pomnik upamiętniający bitwę pod Czeszme Fot. Poliorketes</p>/shutterstock
Uzasadniając aktualny atak na Ukrainę, przywódcy Rosji odwołują się do dawnych, carskich granic. Jeden z najbardziej szalonych imperialnych wyczynów tamtych czasów miał miejsce 250 lat temu – były to dwa oblężenia i okupacja Bejrutu

Wątpliwe, aby w 1768 r. Jusuf Szihab, przyszły emir góry Liban, słyszał o zawiązaniu się w dniu św. Kazimierza, w oddalonym o 1,8 tys. km na północ Barze konfederacji, która miała walczyć z caratem i jego poplecznikami. To ona jednak była bezpośrednim powodem masakry, jakiej dokonali Kozacy w Bałcie, granicznym mieście imperium osmańskiego, na dalekich rubieżach I Rzeczpospolitej. – Wątpię, aby rosyjskie działania zaskoczyły osmańskich zarządców, ale powolna komunikacja we wczesnych czasach nowożytnych oznaczała, że wiadomości z Polski i innych dalekich frontów często docierały tak późno, że nie były już użyteczne – mówi prof. William Harris, historyk z nowozelandzkiego Uniwersytetu Otago.

Nawet jeśli do Szihaba dotarły jakieś skąpe informacje o problemach na drugim krańcu Wielkiej Porty, to raczej nie podejrzewał, że wyrżnięcie oddalonego o 1,6 tys. km miasta zakończy się tym, że będzie musiał… płacić suty okup armii carskiej za opuszczenie Bejrutu.

Z Baru na Bliski Wschód

Konfederacja barska, szczególnie na samym początku, miała nadzieję, że Turcja wesprze ją w walce z caratem. Podejście Wielkiej Porty było jednak w tym względzie ambiwalentne. Jak zauważył prof. Władysław Konopczyński w monumentalnej pracy „Konfederacja barska”, u progu 1768 r. „Przyjaźń turecko-polska, albo właściwiej, troskliwość porty o naszą niezależność od caratu, liczyła już dobre dwa pokolenia, wyrażała się jednak raczej w korespondencjach, deklaracjach, prośbach, demonstracjach niż czynach”. Jego zdaniem Rosjanie rozumieli, że ewentualny konflikt z południowo-zachodnim sąsiadem zależy „nie tyle od polskich kołatań, ile od wystrzałów rosyjskiej artylerii”. Dlatego już pierwsze moskiewskie jednostki wysyłane do pacyfikacji konfederatów w 1767 r. miały zakaz działań w pasie 15 mil od granicy ziem sułtana. Później zmniejszono go do 10, a ostatecznie do 5 mil.

Kresy Rzeczypospolitej rządziły się jednak swoimi prawami. W tym samym czasie w prawobrzeżnej Ukrainie wybuchła koliszczyzna – chłopskie powstanie skierowane przeciwko polskiej szlachcie. Jej najbardziej znanym, choć nie najbardziej znaczącym wydarzeniem była rzeź humańska – masakra Polaków, w której według niektórych źródeł śmierć poniosło nawet 20 tys. osób. Później zainspiruje ona Juliusza Słowackiego do napisania „Snu srebrnego Salomei”.

Dużo większe konsekwencje miało jednak to, co nastąpiło później. Setnik zaporoski Szyło po masakrze ruszył ścigać konfederatów, którzy ponoć zamierzali schronić się na ziemiach tureckich, do Palejowego Jeziora – osady na granicy Rzeczypospolitej i imperium osmańskiego. Tam usłyszał, że uciekli oni do położonego po drugiej stronie granicznej rzeki Kodymy miasta Bałta. Jego siły ruszyły przez drewniany most i, jak później relacjonowali chrześcijanie z Bałty w liście do rosyjskiej armii, „wyrżnął nie tyle Lachów, co Żydów i Nogajców”.

Cały tekst przeczytasz w Dzienniku Gazecie Prawnej i na e-DGP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj