Kułeba dla "FT": Kreml jest „absolutnie wściekły na Chiny za ich postawę i brak wsparcia"

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
29 marca 2023, 17:32
W wywiadzie dla dziennika "Financial Times" opublikowanym w środę szef ukraińskiej dyplomacji Dmytro Kułeba ocenia, że Pekin zastanawia się jeszcze, czy zaangażować się w proces pokojowy, który zakończyłby rosyjską agresję na Ukrainie. Szef MSZ Chin Qin Gang miał powiedzieć Kułebie, że Pekin nie będzie dostarczać Rosji broni.

Władze Chin zastanawiają się wciąż, czy stać się mediatorem, który doprowadziłby do zakończenia wojny, czy też silniej wesprzeć Rosję, a także czy nadszedł czas na to, by Pekin odegrał w tym konflikcie istotną rolę - powiedział Kułeba.

"FT" przypomina, że prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zaprosił przywódcę Chin Xi Jinpinga do złożenia wizyty w Kijowie, lecz na razie Pekin nie zareagował na tę prośbę.

Plan pokojowy Chin 

Podczas niedawnej wizyty w Moskwie Xi oznajmił, że Chiny mają plan pokojowy dla Ukrainy i Rosji, ale - jak pisze brytyjski dziennik - zachodnie państwa traktują sceptycznie aspiracje Pekinu do odegrania roli mediatora. Jednak Kijów jest zainteresowany zaangażowaniem chińskich władz w negocjacje.

Kułeba poinformował w rozmowie z "FT", że minister spraw zagranicznych Chin Qin Gang zapewnił go niedawno, iż Chiny nie będą dostarczać Rosji broni.

Kreml "absolutnie wściekły"

Według ukraińskich służb wywiadowczych Kreml jest po wizycie Xi „absolutnie wściekły na Chiny za ich postawę i brak wsparcia" - powiedział ukraiński minister.

Pekin "nie pozwoli na upadek Rosji", ale "potrzebuje Rosji słabej, aby szła ona ustępstwa wobec Chin, dostarczając im surowce" - wyjaśnił Kułeba.

Ukraińska kontrofensywa 

Ukraina przygotowuje się do poważnej kontrofensywy, która ma nastąpić tej wiosny, jednak szef ukraińskiej dyplomacji ostrzegł, że nie należy przedstawiać tej kontrofensywy jako absolutnie przełomowego momentu w wojnie, ponieważ jeśli ta operacja nie zakończy się sukcesem, to taka narracja wzmocni pozycję tych zachodnich polityków, którzy chcą skłonić Kijów do "pójścia na kompromis z Moskwą" - relacjonuje "FT".

Kułeba przypomniał, że w każdym kraju wspierającym obecnie Ukrainę są politycy, którzy najchętniej wywarliby presję na swój rząd, by ograniczył pomoc dla Kijowa, i na ukraińskie władze, by zgodziły się na rozejm.

Pytany o to, czy zachodnie państwa ograniczają swoją pomoc dla Ukrainy z obawy przed eskalacją konfliktu z Rosją, minister odparł, że "eskalacja jest wymówką, a nie argumentem". Każda prośba Ukrainy o broń bardziej zaawansowaną technologicznie spotykała się początkowo z odmową z obawy przed taką eskalacją. Ale ten argument "nigdy się nie sprawdził" - wyjaśnił Kułeba.

Dziennik przypomina, że jak dotąd USA nie zgodziły się dostarczyć Ukrainie pocisków dalszego zasięgu do amerykańskich wyrzutni rakietowych HIMARS z obawy, że będą one wykorzystane do przeprowadzania ataków w Rosji. Kijów podkreśla, że potrzebuje broni, która pozwoli na uderzenie w takie cele jak centra kontroli, magazyny broni czy punkty koncentracji wojsk, ponieważ Rosja przesunęła je w głąb kraju, poza zasięg broni, którą dysponuje teraz ukraińska armia.

We wtorek "FT" podał, że wizyta Xi w Moskwie zaowocuje korzystnym dla obu stron porozumieniem, na mocy którego Rosja zaoferuje Chinom swoje surowce w zamian za przychylną postawę Pekinu wobec inwazji Kremla na Ukrainę i pomoc w łagodzeniu skutków zachodnich sankcji.

Moskwa godzi się na gospodarcze uzależnienie od Chin

Moskwa godzi się na gospodarcze uzależnienie od Chin, postrzegając to jako warunek zwycięstwa w wojnie z Ukrainą. Pekin jest też dla Kremla najważniejszym partnerem pomagającym przetrwać Rosji gospodarcze skutki sankcji Zachodu. Dziennik podkreślił, że w ubiegłym roku wartość dwustronnych obrotów handlowych pomiędzy oboma krajami osiągnęła rekordową wartość 190 mld dolarów, a w styczniu Rosja stała się największym eksporterem gazu ziemnego na chiński rynek. Kluczowym tematem rozmów Xi z Putinem był prawdopodobnie projekt gazociągu Siła Syberii 2. Realizacja tego przedsięwzięcia ma pomóc Rosji przekierować do Chin nadwyżki gazu, które nie są już możliwe do sprzedania w Europie. (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj