Rosyjskie podejście do Unii Europejskiej najlepiej ilustrowało potraktowanie szefa wspólnotowej dyplomacji Josepa Borrella podczas wizyty w Moskwie. Katalończyk odwiedził Rosję niemal dokładnie rok przed rozpoczęciem inwazji na Ukrainę. Dolary przeciw orzechom, że nigdy wcześniej ani później ten doświadczony dyplomata nie czuł się równie upokorzony. Mało, że podczas konferencji z ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem – swoją drogą to zadziwiające, jak długo żył mit o wysokiej klasie tego czynownika – musiał wysłuchiwać, że Rosja „kształtuje swoje życie, wychodząc z założenia, że Unia Europejska jest niesolidnym partnerem”, to jeszcze równolegle resort Ławrowa wyrzucił trzech dyplomatów z Niemiec, Polski i ze Szwecji. Borrellowi, nieprzyzwyczajonemu do takiego traktowania, pozostało wydukać formułkę o „głębokim zaniepokojeniu i prośbie, by uwolnić i zacząć śledztwo w sprawie zatrucia” Aleksieja Nawalnego.
Rosja Unii nie szanuje ani nie rozumie. Dla Kremla wzorem europejskich relacji dwustronnych byłby powrót do znanego z XIX w. koncertu mocarstw.
Dziennikarz „Dziennika Gazety Prawnej” od powstania tytułu w 2009 r. Wcześniej pracował w „Dzienniku”.
Absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej. Współautor książek: „Wilki żyją poza prawem. Jak Janukowycz przegrał Ukrainę” (2015), „Kryształowy fortepian. Zdrady i zwycięstwa Petra Poroszenki” (2016), „Czarne złoto. Wojny o węgiel z Donbasu” (2020), „Partyzanci. Dziennikarze na celowniku Łukaszenki” (2021).
Laureat nagród dziennikarskich: Belarus in Focus 2012, Grand Press 2018 w kategorii dziennikarstwo specjalistyczne, Nagrody im. Dariusza Fikusa 2019.
Mówi po angielsku, rosyjsku, ukraińsku i białorusku, uczył się również chorwackiego, esperanto, greckiego, japońskiego, niemieckiego i rumuńskiego.
