Rosyjscy negocjatorzy ruszają do Syrii. To gra o "być albo nie być" dla Moskwy

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
28 stycznia 2025, 15:40
Syria
Shutterstock
Rosyjska delegacja z wiceministrem spraw zagranicznych Michaiłem Bogdanowem przybyła do Syrii. Negocjatorzy spotkają się, by spotkać się z nowymi władzami w Damaszku. Od rezultatu ich misji zależy obecność Kremla w regionie.

W skład delegacji oprócz wiceministra wchodzi też specjalny wysłannik Kremla do Syrii Aleksandr Ławrientiew.

Rosja była sojusznikiem obalonego prezydenta

Rosja była długoletnim sojusznikiem obalonego prezydenta Syrii Baszara al-Asada, a jej siły pomagały mu odbijać terytoria od rebeliantów, na rzecz których utracił je podczas trwającej ponad dekadę wojny domowej. Mimo to pod koniec ubiegłego roku błyskawiczna ofensywa sił islamistycznego Hajat Tahrir asz-Szam (HTS) zmusiła Asada do ucieczki z Damaszku - najpierw do rosyjskiej bazy lotniczej Humajmim w pobliżu Latakii, a następnie do Moskwy.

Kilka dni później rosyjska agencja prasowa Interfax zacytowała Bogdanowa, który powiedział, że kontakty Rosji z przewodzącą zwycięskiej ofensywie grupą "przebiegają w konstruktywny sposób". Jak przypomniała agencja Reutera, wiceminister mówił, że Rosja ma nadzieję utrzymać swoje dwie bazy w Syrii. Mimo to w styczniu nowa syryjska administracja anulowała podpisany za rządów Asada kontrakt z rosyjską firmą STG Strojtransgaz na zarządzanie i obsługę portu w Tartusie.

Nowe władze negocjują z Moskwą

Tymczasowy minister obrony Syrii Murhaf Abu Kasra powiedział Reutersowi w tym miesiącu, że toczą się negocjacje z Rosją w celu określenia charakteru przyszłych stosunków między oboma krajami. "Jako państwo jesteśmy zobowiązani do przestrzegania porozumień, które obowiązywały w przeszłości, ale w negocjacjach mogą pojawić się pewne poprawki, które pozwolą osiągnąć interesy Syrii" - powiedział Abu Kasra.

Tartus to kluczowa rosyjska baza w regionie

Baza w Tartusie ma kluczowe znaczenie strategiczne dla Rosji. Stacjonowała w nim od 1971 r. marynarka wojenna ZSRR. Po upadku Związku Radzieckiego rosyjskie okręty zostały wycofane, jednak powróciły do syryjskiego portu w 2012 r., gdy Moskwa zdecydowała się na interwencję w syryjskiej wojnie domowej. Przed inwazją na Ukrainę Rosja dodatkowo wzmocniła swoją obecność wojskową w bazie, by przeciwdziałać aktywności lotniskowców NATO na Morzu Śródziemnym.

Tartus jest jedyną rosyjską bazą na Morzu Śródziemnym, szczególnie przydatną wobec aktywności militarnej Kremla w Afryce.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj