Wiceszef MSZ: Słowa Steinmeiera o Nord Stream 2 otwierają dyskusję o zadośćuczynieniu za niemieckie szkody wojenne

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
11 lutego 2021, 08:31
Wypowiedź prezydenta Niemiec Franka-Waltera Steinmeiera o Nord Stream 2, choć niedopuszczalna, to otwiera dyskusję o zadośćuczynieniu za nierozliczone szkody wyrządzone przez Niemcy w II wojnie światowej - powiedział w czwartek wiceszef MSZ Szymon Szynkowski vel Sęk.

Wiceminister spraw zagranicznych pytany był w czwartek w Polskim Radiu 24 o wypowiedź prezydenta Niemiec Franka-Waltera Steinmeiera opisywaną m.in. przez dziennik "The Times". Brytyjska gazeta podała w środę, że Steinmeier ocenia, iż z powodu nazistowskich zbrodni Niemcy mają dług wobec Rosji, a gazociąg Nord Stream 2 jest jednym z ostatnich "mostów" między Europą a Rosją.

Szynkowski vel Sęk ocenił, że słowa prezydenta Niemiec należy usytuować w szerszym kontekście, "jak to też mówi sam prezydent Frank-Walter Steinmeier".

"Ten szerszy kontekst jest taki, że - jeżeli Niemcy uznają, że kwestie szkód poniesionych przez państwa w II wojnie światowej ze strony Niemiec pozostają nierozliczone - to te szkody pozostają nierozliczone przede wszystkim wobec państwa, które zostało najbardziej poszkodowane w II wojnie światowej (...) - straciło jedną trzecią ludności, mniej więcej dwie piąte dóbr kultury, straciło część terytorium, poniosło straszliwe zbrodnicze straty w wielu obszarach i wobec tego kwestie zadośćuczynienia krzywd wobec tego państwa - czyli wobec Polski pozostaje otwarta" - powiedział wiceminister.

Ocenił jednocześnie, że mówienie o gazociągu Nord Stream 2 jest "najgorszym możliwym sposobem mówienia o jakimkolwiek zadośćuczynieniu wobec Rosji". "Jest to rzecz nie do przyjęcia, niedopuszczalna. Tą wypowiedzią można być w najłagodniejszym wymiarze bardzo zdumionym, natomiast my jesteśmy nią oburzeni" - zaznaczył Szynkowski vel Sęk.

Wiceminister zwrócił uwagę, że jest to pierwsza wypowiedź ze strony wysokiego przedstawiciela niemieckich władz państwowych mówiąca o tym, że "te krzywdy w warstwie nie tylko moralnej, ale w warstwie faktycznej pozostają nierozliczone, otwiera dyskusję na ten temat".

Ocenił jednocześnie, że "otwiera tę dyskusję (...) w najgorszy możliwy sposób". "Bo w kontekście gazociągu, który wbija klin w Europę, w kontekście kiedy (...) jest (on) projektem realizowanym z państwem, które jest głęboko niewiarygodnym partnerem w chwili obecnej. Ale z punktu widzenia Polski otwarcie tej dyskusji po stronie niemieckiej to jest paradoksalnie, choć ta forma jest niedopuszczalna, dobra wiadomość" - powiedział wiceminister spraw zagranicznych.

W środę "The Times" podał, że Steinmeier w niedawnym wywiadzie dla "Rheinische Post" powiedział, że Nord Stream 2 jest ważny jako jeden z niewielu pozostałych "mostów" między Europą a Rosją. Przekonywał również, że Niemcy są zobowiązane do utrzymywania serdecznych stosunków z Rosją ze względu na miliony ludzi w Związku Sowieckim, którzy stracili życie po inwazji hitlerowskiej na ten kraj w 1941 roku.

The Times" odnotował też oburzenie na te słowa wyrażone przez ambasadora Ukrainy w Niemczech Andrija Melnyka, który napisał o "wątpliwych argumenty historycznych" Steinmeiera.

21 stycznia Parlament Europejski przyjął rezolucję wzywającą UE do "natychmiastowego wstrzymania" budowy Nord Stream 2 i nałożenia nowych sankcji na Rosję. Dokument został przygotowany w odpowiedzi na aresztowanie opozycjonisty Aleksieja Nawalnego. Rezolucja jest niewiążąca.

Na początku grudnia 2020 roku prace nad tym projektem o wartości 9,5 mld euro, mającym stworzyć podmorski gazociąg z Rosji do Niemiec o długości 1200 km, zostały wznowione na wodach niemieckich po zawieszeniu na blisko rok na skutek sankcji amerykańskich.

Układanie gazociągu Nord Stream 2 jest na ukończeniu i większość prac, które należałoby jeszcze wykonać, miałoby zostać zrealizowanych na wodach duńskich. Budowie rosyjsko-niemieckiego gazociągu ostro sprzeciwiają się Polska, Ukraina i państwa bałtyckie, a także USA. Krytycy Nord Stream 2 wskazują, że projekt ten zwiększyłby zależność Europy od rosyjskiego gazu oraz rozszerzyłby wpływ Kremla na politykę europejską. Realizację projektu popierają Niemcy, Austria i kilka innych państw UE. (PAP)

Autorka: Sylwia Dąbkowska-Pożyczka

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj