"Wiadomości i obrazy, które docierają do nas obecnie z Afganistanu, są naprawdę trudne do zniesienia. My, i cały świat, musimy obserwować, jak szybko talibowie przejęli kontrolę i jak niewiele afgańskie siły zbrojne mogą zrobić, by temu przeciwdziałać" - podkreślił Maas. "Część rządu afgańskiego jest już za granicą, opuściła kraj, a przejęcie władzy przez talibów jest nieuchronne" - powiedział.

W tej sytuacji "priorytetem musi być bezpieczeństwo naszych obywateli, naszego personelu w ambasadzie, a także ludzi, z którymi pracowaliśmy w Afganistanie w ostatnich latach" - oznajmił minister.

Reklama

Dlatego "dziś rano podjęliśmy decyzję o przeniesieniu pracowników naszej ambasady do zabezpieczonego przez wojsko obszaru na lotnisku w Kabulu. Koledzy są teraz na miejscu i są tam bezpieczni. (...) Część z nich jeszcze dziś wyleci z Kabulu" - przekazał Maas.

W ramach sztabu kryzysowego "podjęliśmy również decyzję, że dziś wieczorem do Kabulu odlecą samoloty Bundeswehry, aby pomóc w niezbędnych pracach ewakuacyjnych, a następnie przeprowadzić je w najbliższych dniach" - poinformował Maas.

Szef MSZ powiedział też, że "główny zespół operacyjny ambasady pozostanie w Kabulu, w miejscu, w którym obecnie przebywają koledzy na lotnisku, aby utrzymać niezbędną zdolność do pracy i działania, która pozwoli na towarzyszenie dalszym działaniom ewakuacyjnym w nadchodzących dniach".

Maas zaznaczył, że "robimy wszystko, co w naszej mocy, aby umożliwić naszym obywatelom i byłemu personelowi lokalnemu opuszczenie kraju w najbliższych dniach. Jednak okoliczności, w jakich może to nastąpić, są w tej chwili trudne do przewidzenia". Dlatego "prowadzimy również ścisłą wymianę z USA i innymi partnerami międzynarodowymi. Uzgodniliśmy, że w najbliższych dniach będziemy udzielać sobie wzajemnego wsparcia w działaniach ewakuacyjnych" - powiedział szef MSZ.