Dodał, że za wstrzymywanie wypłat odpowiadają prezes Solidarnej Polski, minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro, prezes PiS, wicepremier Jarosław Kaczyński i premier Mateusz Morawiecki.

"Rozmawiałem z wieloma przywódcami europejskimi i szefami instytucji europejskich. Wydawało się dość oczywiste, że są gotowi przyjąć deklaracje Kaczyńskiego i Morawieckiego w sprawie Izby Dyscyplinarnej za wystarczający - nie powiem pretekst - ale gest dobrej woli, żeby natychmiast te środki, które Polsce się należą, popłynęły do Polski" – powiedział Tusk we wtorek na konferencji prasowej.

Reklama

Dodał, że likwidację Izby "zadeklarowali publicznie i Morawiecki, i Kaczyński, wiec sprawa była w jakimś sensie dograna". "Moją rolą było przekonywanie tych wszystkich, którzy chcą, żeby praworządność była realna w Europie, a więc także w Polsce - żeby odblokowali te środki. I taka gotowość była" – powiedział Tusk.

"Ja mogę przekonywać i mam argumenty – szefową Komisji Europejskiej, premierów czy prezydentów, których w większości dobrze znam (…), ale nie mam żadnej możliwości przekonania PiS-u, żeby wywiązali się z tego, co publicznie zapowiedzieli, obiecali i Polakom, i Europie" – powiedział.

Według Tuska, "Ziobro i Kaczyński i Morawiecki blokują pieniądze, które są potrzebne Polkom i Polakom jak nigdy przedtem" "To ich postawa powoduje, że tych pieniędzy dzisiaj w Polsce nie ma" - stwierdził szef PO.

Odnosząc się do kar nałożonych na Polskę na wniosek Czech w sprawie kopalni węgla brunatnego Turów powiedział, że "nie było żadnego powodu, żeby wpaść w ten korkociąg kar, czy to jest Turów, czy to są kwestie dotyczące praworządności". "To absurd pchać się samemu w kłopoty" – powiedział szef PO. Wyraził przekonanie, że konfliktu z Czechami "można było spokojnie uniknąć", a jest on konsekwencją błędów popełnionych przez polski rząd.

We wrześniu TSUE nałożył na Polskę karę 500 tys. euro dziennie z powodu niezaprzestania wydobycia węgla do czasu wyroku w procesie wytoczonym Polsce przez Czechy za dewastację środowiska, m.in. obniżenie poziomu wód gruntowych i hałas spowodowane wydobyciem.

3 listopada Komisja Europejska zaczęła naliczać Polsce kary za niezawieszenie Izby Dyscyplinarnej SN. To skutek postanowienia wiceprezes TSUE z 14 lipca br., w którym Polska została zobowiązana do natychmiastowego zawieszenia stosowania przepisów krajowych odnoszących się w szczególności do uprawnień Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.

Zarówno Jarosław Kaczyński, jak i premier Morawiecki zapewniali, że Izba Dyscyplinarna SN zostanie zlikwidowana w tej postaci, w jakiej funkcjonuje obecnie. Wiceminister funduszy i polityki regionalnej Waldemar Buda potwierdził na początku grudnia, że jest zgoda co do likwidacji Izby Dyscyplinarnej SN. "Jesteśmy gotowi podejmować działania bardzo szybko. W ciągu najbliższych tygodni jesteśmy w stanie przedstawić projekty, które będą tego dotyczyły. Ale w takiej kolejności: po pierwsze porozumienie na poziomie europejskim, zatwierdzenie KPO, a następnie reforma sądownictwa dużo szersza, niż mówi TSUE i KE" - poinformował wiceminister. Wskazał, że chodzi m.in. o elektronizację sądownictwa i ułatwienie dostępu obywateli do sądów. Według Budy pierwsze płatności z KPO mogą trafić do Polski w połowie 2022 r.

Rzecznik rządu Piotr Müller powiedział w poniedziałek, że przedstawienie projektu ustawy ws. likwidacji Izby Dyscyplinarnej SN będzie możliwe dopiero wtedy, kiedy na poziomie Komisji Europejskiej dojdziemy do porozumienia w zakresie treści, która miałaby się znaleźć w Krajowym Planie Odbudowy.