"Niestety podejście Węgier, Czech i Słowacji wyhamowało prace nad sankcjami. Nie mamy już tej dynamiki, jaką mieliśmy przy okazji prac nad poprzednimi pakietami sankcyjnymi. Można spekulować, na ile działania Budapesztu, Pragi i Bratysławy są w milczeniu popierane przez państwa Zachodu, które obawiają się nacisku mediów oraz swojej opinii publiczne i wprost nie blokują sankcji. Nie widać jednak zabiegów po stronie Niemiec i Francji, żeby jak najszybciej przyjąć pakiet, nie widać rozdzierania szat, że nie ma embarga na ropę. Tymczasem na Ukrainie cały czas giną ludzie" - powiedział unijny dyplomata.

"Komisja Europejska cały czas mówi, że prowadzone są prace techniczne. Prawda jest jednak taka, że nie widać żadnych prac, żadnych postępów. Wszystko utknęło w martwym punkcie. Sprawa na pewno będzie omawiana na unijnym szczycie w Brukseli w przyszłym tygodniu" - dodało źródło.

Reklama

Od wielu dni UE bezskutecznie próbuje uzgodnić szósty pakiet sankcji wobec Rosji w odpowiedzi na inwazję na Ukrainę, zakładający embargo na rosyjską ropę. Część krajów UE jest krytyczna wobec tej propozycji. Tymczasem przyjęcie sankcji wymaga jednomyślności państw Wspólnoty.

Wśród krajów najbardziej sceptycznych wobec embarga są Węgry, które sprzeciwiają się tym planom ze względu na uzależnienie swej gospodarki od rosyjskiego surowca. Do tej grupy należą też Czechy i Słowacja. UE proponuje tym państwom tymczasowe odroczenie embarga, które w ich przypadku weszłoby w życie w 2024 roku. Jednak takie ustępstwo na razie nie wystarczyło do wypracowania kompromisu.

Kraje Europy Środkowo-Wschodniej zwracają też uwagę na konieczność modernizacji infrastruktury paliwowej, która przystosowana jest do rosyjskiej ropy. Wiązałoby się to z kosztami, które miałaby pokryć UE.

Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)