"NYT": Amerykańskie firmy i powiązane z Rosją spółki rywalizują o zakup kluczowego dla NATO portu w Grecji

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
18 sierpnia 2022, 21:38
Port w Pireusie
<p>Port w Pireusie</p>/Shutterstock
Firmy powiązane z Rosją i spółki ze Stanów Zjednoczonych rywalizują ze sobą o kontrolę nad portem w Aleksandropolis we wschodniej Grecji, który stał się kluczowym punktem przerzutu sprzętu USA na wschodnią flankę NATO - podaje w czwartek "New York Times". Aktywność w porcie ma też budzić sprzeciw Turcji.

Jak pisze dziennik, położony nieopodal granicy z Turcją i do niedawna mało znaczący port zyskał na znaczeniu w obliczu agresji Rosji przeciwko Ukrainie, stając się jednym z głównych punktów transportu sprzętu dla zwiększającego się kontyngentu wojsk USA na wschodniej flance NATO. W ciągu ostatniego roku ilość rozładowywanego tam sprzętu miała wzrosnąć 14-krotnie.

Port ma być obecnie przedmiotem rywalizacji czterech firm, starających się o jego przejęcie w ramach prywatyzacji. Dwie z nich mają powiązania z Rosją, a dwie pochodzą z USA. Chodzi o firmy mającego związki z Władimirem Putinem grecko-rosyjskiego oligarchy Iwana Sawidisa, byłego deputowanego do rosyjskiej Dumy Państwowej oraz koncern Dimitriosa Kopeluzosa, lokalnego partnera Gazpromu. O kontrolę nad portem stara się też m.in. amerykański fundusz BlackSummit Financial Group, który miał być zachęcany przez ambasadora USA, by konkurować z chińskimi i rosyjskimi wpływami w regionie.

W ramach prywatyzacji spowodowanej kryzysem finansowym, port w Pireusie - największy w kraju i jeden z największych na kontynencie - został sprzedany chińskiej firmie COSCO, podczas gdy port w Salonikach trafił pod kontrolę Sawidisa.

Jak zauważa gazeta, choć zwiększona aktywność wojskowa USA w Grecji, w tym w Aleksandropolis jest przyjmowana z zadowoleniem przez lokalnych mieszkańców, to jest przedmiotem niepokojów sąsiedniej Turcji, posiadającej napięte relacje z Grecją. Według Aten tureckie myśliwce naruszyły w maju przestrzeń powietrzną nad Aleksandropolis, zaś w czerwcu na amerykańskie instalacje w kraju narzekał prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan, twierdząc że "nie kupuje" wyjaśnień USA, że są skierowane przeciwko Rosji, a nie Turcji.

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj