Bałtyk stał się areną kluczowego testu dla polskiej technologii. 14 kwietnia w rejonie Sobieszewa odbyła się pierwsza misja operacyjna prototypu podwodnego drona Pirania. Wspólne dzieło naukowców z Politechniki Gdańskiej oraz firmy Radmor (część Grupy WB) miało za zadanie nie tylko zaprezentować swoje możliwości, ale przede wszystkim potwierdzić gotowość do działania w środowisku morskim.
Polska Pirania strzeże Bałtyku. Przeszła chrzest bojowy w Sobieszewie
Testy nie odbywały się w kontrolowanych warunkach. Pirania została wodowana bezpośrednio z brzegu w warunkach zbliżonych do rzeczywistych działań operacyjnych. Zadaniem było odnalezienie konkretnych obiektów podwodnych, ich identyfikacja przy pomocy nowoczesnych systemów sonarowych i wizyjnych, a następnie bezpieczny powrót do bazy.
Przedstawiciele zespołu projektowego podkreślają, że kluczowe było potwierdzenie działania wszystkich najważniejszych funkcji urządzenia podczas realnej misji, a nie jedynie w warunkach laboratoryjnych. Dron skutecznie wykonał zaplanowane zadania i wrócił do punktu wodowania bez komplikacji.
Od neutralizacji min po monitoring. Pirania wykorzystuje sprawdzone technologie
Choć Pirania jest nową konstrukcją, czerpie z bogatych doświadczeń polskiego przemysłu obronnego. Urządzenie bazuje częściowo na technologiach opracowanych dla robota podwodnego Głuptak, który od lat służy w Marynarce Wojennej do neutralizacji min. W przypadku nowego bezzałogowca, systemy te zostały jednak przeprojektowane pod kątem długofalowego monitoringu i precyzyjnych inspekcji.
Projektanci od początku stawiali na koncepcję dual use. Oznacza to, że Pirania jest narzędziem uniwersalnym. Z jednej strony może służyć sektorowi cywilnemu do sprawdzania stanu rurociągów czy kabli energetycznych, z drugiej zaś jest gotowa do wsparcia służb mundurowych w zadaniach specjalistycznych związanych z bezpieczeństwem granic i akwenów strategicznych.
Potężne możliwości w kompaktowej formie. Pięć miesięcy od wizji do operacji na morzu
Dron o wymiarach 35 cm wysokości, 28 cm szerokości i 140 cm długości oraz masie 50 kg ma służyć do monitorowania i inspekcji podwodnej infrastruktury krytycznej, do wykrywania anomalii dna morskiego, z wykorzystaniem m.in. kamery do pracy w warunkach niskiego oświetlenia oraz rozwiązań sonarowych i nawigacyjnych.
Niezwykłe jest tempo, w jakim powstał prototyp. Dzięki ścisłej współpracy środowiska akademickiego z doświadczeniem firmy Radmor w zakresie systemów łączności, projekt przeszedł drogę od czystej koncepcji do pełnego testu operacyjnego w zaledwie pięć miesięcy.
– Tworzymy rozwiązania, które mają służyć bezpieczeństwu Polski, polskich granic i naszego Bałtyku. Wykorzystujemy najnowsze technologie po to, by skuteczniej diagnozować, identyfikować, rozpoznawać i wykrywać zagrożenia ukryte pod wodą, zwłaszcza w rejonie portów, kotwicowisk i infrastruktury krytycznej – mówi Bartłomiej Zając, prezes zarządu Radmor.
