Rozrośnięta niemiecka biurokracja ministerialno - rządowa budzi protesty opozycji

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
21 listopada 2022, 20:01
Do 300 tys. wzrośnie wkrótce liczba osób zatrudnionych w ministerstwach i instytucjach podlegających rządowi Niemiec, przy czym w samych resortach pracowników jest o prawie 6 tys. osób więcej niż osiem lat temu. Ministrowie obecnego rządu stracili umiar – alarmują partie opozycyjne.

Liczba osób zatrudnianych przez rząd niedługo wyniesie 299 488.

Partie opozycyjne biją na alarm, wskazując na szybki wzrost zatrudnienia w ministerstwach i organach podległych rządowi federalnemu" – pisze w poniedziałek portal dziennika „Welt” i informuje, że parlamentarzyści uchwalą w tym tygodniu budżet na 2023 rok, dodając 4,7 tys. kolejnych posad. Do 10 tys. zwiększy to liczbę miejsc pracy stworzonych przez aktualny rząd w ciągu 12 miesięcy od jego powstania.

„Całkowita liczba osób zatrudnionych finansowanych z budżetu federalnego wyniesie wówczas 299 488. Szacunkowe roczne wydatki na ten cel wyniosą 38,6 mld euro” – wynika z komunikatu ministerstwa finansów. „Choć w tym samym czasie posłowie podejmą również decyzje o formalnych redukcjach etatów, to ostatecznie aparat państwowy znów zostanie rozbudowany” – zauważa „Welt”.

Większa część planowanego wzrostu zatrudnienia dotyczyć będzie Federalnej Administracji Celnej oraz Policji Federalnej, co da im łącznie w przyszłości co najmniej 96 tys. miejsc pracy. To wzrost o 4,5 tys. stanowisk w porównaniu ze stanem sprzed roku.

Także w kancelarii Olafa Scholza oraz w 15 ministerstwach zatrudnionych osób jest więcej niż za rządów Angeli Merkel. Od początku pracy obecnego rządu liczba stanowisk wzrosła o 1,7 tys., do 27,7 tys. W 2014 r. posad w ministerstwach było niespełna 22 tys.

„Mamy historyczny poziom zadłużenia. Nie może być tak, że ministrowie w rządzie stracili wszelkie hamulce” – powiedział Friedrich Merz, przewodniczący frakcji parlamentarnej CDU/CSU. Liderka grupy parlamentarnej prawicowo-populistycznej AfD Alice Weidel podkreśliła, że jeśli społeczeństwo jest zachęcane do wyrzeczeń i oszczędności, to także rząd powinien oszczędzać, w tym pod względem zatrudnienia.

„Obywatele ponoszą gigantyczne dodatkowe koszty, niektóre firmy stają na skraju bankructwa, a rząd pompuje ministerstwa – to nie idzie ze sobą w parze. Wzrost personelu należy weryfikować, (sprawdzać) czy przyczynia się do przezwyciężenia kryzysu, w innym wypadku powinno obowiązywać moratorium na zatrudnianie” – uważa szef frakcji Lewicy Dietmar Bartsch.

Partie koalicji rządowej - SPD, Zieloni i FDP - zgodziły się na ryczałtową redukcję zatrudnienia o ok. 1,5 proc., co powinno doprowadzić do redukcji ok. 3,1 tys. stanowisk w roku budżetowym 2023. Jednak zdaniem Merza takie „zobowiązanie na papierze to za mało” i oszczędności trzeba szukać szczególnie w tych ministerstwach, gdzie wzrost zatrudnienia przez ostatni rok był i pozostaje szczególnie wysoki – w nowo utworzonym ministerstwie budownictwa, ministerstwie gospodarki i transportu, ministerstwie spraw zagranicznych oraz ministerstwie zdrowia.

Wzrost zatrudnienia popiera za to polityk Zielonych Sven-Christian Kindler. „Ministerstwa federalne i podległe im specjalistyczne organy muszą mieć zdolność działania, zwłaszcza w czasach wyjątkowo poważnych kryzysów. W tym celu potrzebują odpowiedniej kadry specjalistów” – podkreśla.

mszu/ akl/

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj