Od rozpoczęcia rosyjskiej agresji na Ukrainę minęło dziewięć miesięcy. Czy uważa pan, że reakcja UE na działania Rosji przyniosła pożądany skutek? W jakim kierunku pójdzie dalsza odpowiedź „27”?
Nasza reakcja była przejawem jedności i determinacji – zarówno jeśli chodzi o wsparcie dla Ukrainy, jak i nałożenie sankcji na Rosję. Nasze podejście, wraz z godną podziwu odwagą narodu ukraińskiego, przyniosło rezultaty – brutalna agresja Putina prowadzi do kolejnych porażek: nie udało mu się osiągnąć żadnego z deklarowanych celów wojny, jego dopuszczające się mordów i grabieży wojska są w odwrocie, on sam zaś nie ma zasobów, aby stawić czoła Ukraińcom na polu bitwy. Dlatego też ucieka się do tak bezwzględnych taktyk jak bombardowanie infrastruktury cywilnej. Próbuje przy tym spowodować jak największe cierpienia i zniszczenia wśród ludności cywilnej, zmusić ludzi zimnem do uległości oraz wykorzystać zimę jako narzędzie wojny. Unia Europejska wspiera jednak Ukrainę w walce o wolność oraz niepodległość i będzie ją wspierać tak długo, jak będzie to konieczne – dyplomatycznie, finansowo, gospodarczo, humanitarnie i wojskowo.
Reklama
Musimy również wyjść poza „27” i współpracować z naszymi partnerami w formacie G-7. Dziś wezmę udział w posiedzeniu Rady Ministerialnej OBWE w Łodzi, gdzie będziemy mieli również okazję porozmawiać z państwami uczestniczącymi w tej organizacji, która powstała jako filar bezpieczeństwa europejskiego.
UE zdecydowała się przełamać pewne tabu i sfinansować pomoc wojskową dla Ukrainy – czy możemy spodziewać się dalszego wykorzystania w tym celu Europejskiego Instrumentu na rzecz Pokoju, a jeśli tak, to o jakich kwotach potencjalnego wsparcia mówimy?
Tak, po raz pierwszy w historii UE finansuje dostawy sprzętu wojskowego do kraju partnerskiego, który został zaatakowany. Sprzęt dostarczają państwa członkowskie UE w zależności od potrzeb formułowanych przez armię ukraińską. Do tej pory przeznaczyliśmy 3,1 mld euro z Europejskiego Instrumentu na rzecz Pokoju, który znajduje się poza budżetem UE i jest finansowany przez państwa członkowskie. Jeśli doliczymy do tego działania dwustronne państw członkowskich, kwota ta wyniesie łącznie co najmniej 8 mld euro na sprzęt wojskowy.
Prowadzimy również szkolenia. Utworzyliśmy misję UE w zakresie pomocy wojskowej dla Ukrainy (EUMAM Ukraine), która zaczyna szkolić i wyposażać ukraińskie siły zbrojne – w piątek odwiedzę ośrodek szkolenia wojskowego znajdujący się w Brzegu w Polsce. Ta jedyna w swoim rodzaju misja została utworzona w rekordowym czasie, działa wyłącznie na terytorium UE i łączy potrzeby ukraińskie z zachodnimi standardami szkolenia wojskowego. Misja jest również finansowana z Europejskiego Instrumentu na rzecz Pokoju i odzwierciedla naszą determinację do udzielania wszelkiego rodzaju pomocy, jakiej potrzebuje Ukraina, aby wygrać tę wojnę o wolność i niepodległość. W tym kontekście angażujemy się w dyskusje z państwami Unii, aby zagwarantować, że również w przyszłości dzięki odpowiednim środkom będziemy mogli nadal skutecznie korzystać z Instrumentu.
Państwa członkowskie zmagają się z poważnym kryzysem energetycznym, podczas gdy rozmowy w sprawie limitów cen ropy i gazu utknęły w martwym punkcie – kiedy możemy się spodziewać decyzji lub postępu w tej sprawie?
Pułap cenowy drastycznie obniżyłby dochody, jakie Rosja uzyskuje z ropy naftowej po tym, jak rozpętana przez nią nielegalna wojna z Ukrainą spowodowała wzrost cen energii na całym świecie. Może również pomóc w rozwiązaniu problemu inflacji i utrzymaniu kosztów energii na stabilnym poziomie w czasach, gdy wysokie ceny paliw stanowią źródło niepokoju dla Europejczyków. Działania te są podejmowane w ścisłej współpracy z partnerami z grupy G-7 w celu stworzenia zachęt dla koalicji państw trzecich do prowadzenia handlu na poziomie nieprzekraczającym ustalonego pułapu, zmniejszając w ten sposób dochody Rosji i zapewniając ochronę naszym obywatelom przed spekulacyjnymi podwyżkami. Do państw członkowskich UE należy teraz uzgodnienie poziomu, na którym zostanie ustalony pułap cenowy.
Uważa pan, że wszystkie państwa członkowskie ponoszą takie same koszty wojny? Pytam w kontekście przyjmowania i wspierania uchodźców z Ukrainy – Polska domaga się dodatkowych środków, a według wyliczeń Polskiego Instytutu Ekonomicznego na pomoc ukraińskim uchodźcom przeznaczyła dotychczas ok. 1,1 mld euro. Czy jest szansa na jakieś dodatkowe środki dla Polski?
Polska odgrywa ważną rolę jako sąsiad i kraj przyjmujący uchodźców ukraińskich i jesteśmy bardzo wdzięczni za tę wielką pomoc. Oczywiście przyjmowanie uchodźców z Ukrainy stanowi dodatkowe obciążenie finansowe. Tak czy inaczej wszyscy mamy obowiązek zapewnienia im opieki, bo są naszymi sąsiadami i uciekają przed brutalną wojną. To, co Polska robi dla Ukraińców, to przejaw solidarności europejskiej w najlepszym wydaniu. To samo dotyczy Mołdawii, Słowacji, Czech i innych krajów, które przyjęły ogromną liczbę ukraińskich uchodźców i ponoszą koszty opieki nad nimi. A Unia Europejska, oparta na zasadzie solidarności, pomaga i będzie pomagać tym, którzy udzielają wsparcia innym. Chciałbym również podkreślić, że ta wojna dotyczy nas wszystkich – nie tylko w UE, lecz także na całym świecie. Wystarczy spojrzeć na ceny żywności i energii poza Unią. Nadszedł czas, aby stanąć razem – wspólnie kontynuować wspieranie Ukrainy, wygrać tę walkę i położyć kres tej bezsensownej wojnie.
Oprócz uchodźców z Ukrainy UE przygotowuje się również na potencjalne kryzysy migracyjne na wszystkich możliwych szlakach z Afryki – jaki jest pomysł KE na zapobieżenie tym kryzysom i w jakim kierunku będzie kształtowana europejska polityka migracyjna w najbliższej przyszłości?
To wspólny wysiłek na rzecz przeciwdziałania skutkom i przyczynom. Z jednej strony chronimy nasze granice, zwalczamy handel ludźmi i przemyt ludzi, z drugiej zaś współpracujemy z krajami tranzytowymi i krajami pochodzenia uchodźców, aby zadbać o to, by nie istniały powody, dla których ludzie próbują dostać się do UE w sposób bardzo ryzykowny, nierzadko zagrażający ich życiu. Migracja jest częścią ludzkości, zawsze istniała, musimy tylko znaleźć najlepszy sposób radzenia sobie z nią. Nad tym właśnie pracują obecnie Komisja Europejska i państwa członkowskie.
Przy okazji toczących się dyskusji nad kolejnymi sankcjami i pakietami pomocy dla Ukrainy pojawiają się głosy o konieczności reformy instytucji europejskich, w tym zmian traktatowych. Czy uważa pan, że obecna struktura UE jest odpowiednia do zarządzania w warunkach ciągłego kryzysu czy też powinna zostać zreformowana?
Reakcja UE na nielegalną agresję wojskową Rosji na Ukrainę była zdecydowana i solidarna, tak by możliwe było zapewnienie Ukrainie wsparcia w niespotykanej dotąd skali. To dowód na to, że nasze instytucje działają i że potrafimy skutecznie reagować w obliczu bezprecedensowego kryzysu w Europie. Prawie we wszystkich dziedzinach, w których na osiągnięcie konsensusu normalnie potrzeba byłoby wielu miesięcy, UE i jej 27 państw członkowskich zareagowały bardzo szybko, podejmując decyzje w rekordowym czasie, niekiedy osiągając porozumienie w ciągu kilku godzin, i nie bojąc się przy tym wejść na obszary, które były wcześniej tematami tabu – takie jak finansowanie dostaw broni. Jak dotąd udało nam się osiągnąć jednomyślność we wszystkich kwestiach, ale w dzisiejszym i przyszłym złożonym i nieprzewidywalnym świecie nadal uważam – i opowiadam się za tym – że szersze stosowanie głosowania większością kwalifikowaną w dziedzinie stosunków zewnętrznych mogłoby przynieść znaczne korzyści i pomóc UE w szybszym i skuteczniejszym podejmowaniu decyzji w obronie naszych interesów i wartości. Będziemy nadal omawiać tę kwestię z państwami członkowskimi. ©℗