Bombę odpalili 29 stycznia dziennikarze agencji Delfi Estonia, łotewskiej „Re:Baltiki”, rosyjskiego „The Insidera” i szwedzkiego „Expressen”. Choć w zasadzie było to najmniejsze zaskoczenie świata. W pierwszym odcinku reporterskiego śledztwa o tym, jak FSB werbuje europejskich polityków (w kolejnej części opisano wpływy rosyjskich służb w Alternatywie dla Niemiec), zarzucono Ždanoce, że była prowadzona przez rosyjskich oficerów co najmniej od 2004 r., choć faktyczny werbunek mógł mieć miejsce jeszcze w czasach radzieckich. Pierwszym oficerem prowadzącym, jakiego udało się znaleźć, był Dmitrij Gładiej z Petersburga, który obecnie jest już bezpieczniackim emerytem. Oficjalnie Gładiej występował jako szef Międzynarodowego Instytutu Monitoringu Rozwoju Demokracji Międzyparlamentarnego Zgromadzenia Państw Uczestników Wspólnoty Niepodległych Państw.
CAŁY TEKST W PAPIEROWYM WYDANIU DGP ORAZ W RAMACH SUBSKRYPCJI CYFROWEJ
Dziennikarz „Dziennika Gazety Prawnej” od powstania tytułu w 2009 r. Wcześniej pracował w „Dzienniku”.
Absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej. Współautor książek: „Wilki żyją poza prawem. Jak Janukowycz przegrał Ukrainę” (2015), „Kryształowy fortepian. Zdrady i zwycięstwa Petra Poroszenki” (2016), „Czarne złoto. Wojny o węgiel z Donbasu” (2020), „Partyzanci. Dziennikarze na celowniku Łukaszenki” (2021).
Laureat nagród dziennikarskich: Belarus in Focus 2012, Grand Press 2018 w kategorii dziennikarstwo specjalistyczne, Nagrody im. Dariusza Fikusa 2019.
Mówi po angielsku, rosyjsku, ukraińsku i białorusku, uczył się również chorwackiego, esperanto, greckiego, japońskiego, niemieckiego i rumuńskiego.
